Bibuła

Dziś w galerii pojawiły się skany lokalnych publikacji z roku 1989. Jeśli posiadasz w swoich zbiorach wołomińską "bibułę" - daj znać!

wspomnienia o mieście i ludziach

wspomnienia o mieście i ludziach

Zobacz też

co nowego w galerii:


Strona istnieje dzięki życzliwości i społecznej pracy autorów tekstów

POLECAMY



Strona główna • Autorzy • Agata Bochenek
Agata Bochenek
Marian Tuszyński
Ludzie - Życiorysy
Wpisał Agata Bochenek   

Artysta grafik, repatriant z Kazachstanu, w latach dwudziestych ubiegłego stulecia osiedlił się w Wołominie w małym domku przy ul. Poniatowskiego. W podzięce Matce Boskiej Częstochowskiej za szczęśliwy powrót do ukochanego kraju, współtworzył z pierwszym proboszczem budowanego w Wołominie kościoła, księdzem Janem Golędzinowskim, dekoracje obrazujące liturgię w Piśmie. W czasie okupacji Marian Tuszyński włączył się do walki podziemnej, prowadzonej przez grupę młodych wołominian.

Więcej…
 
Nie będę chodziła do szkoły
Ludzie - Życiorysy
Wpisał Agata Bochenek   

Marzyłam o tym, że wyjadę zagranicę jako przedstawiciel handlowy - mówi Janina Martelińska, założycielka Szkoły Handlowej w Wołominie.

Nie będę chodziła do szkoły

W mieszkaniu pani Janiny Martelińskiej przy ul. Mostowej na warszawskim Starym Mieście jest bardzo dużo zdjęć, zarówno w albumach, jak i poustawianych w ramkach. Najwięcej ze Lwowa i z Wołomina. Lwów to czasy studenckie, na amatorskich fotkach panna Janina, ładna i roześmiana, zawsze otoczona jest przyjaciółmi. Zdjęcia wołomińskie to przypomnienie szczęśliwych chwil młodego małżeństwa Martelińskich. Wołomin to także ustawieni rzędem uczniowie, pozujący do pamiątkowej fotografii wraz z kierowniczką Szkoły Handlowej.

Więcej…
 
Nigdy nie zapomnę
Ludzie - wspomnienia
Wpisał Agata Bochenek   

Leszek Ners widział na własne oczy, jak powstawały Zakłady Stolarki Budowlanej. Pan Leszek Ners mieszka w Warszawie i od wielu lat nie ma nic wspólnego z Wołominem. A jednak, gdy kilka miesięcy temu dowiedział się poniewczasie o jubileuszu 50-lecia Stolarki Wołomin SA, powróciły wspomnienia.

Urodzony w Płocku, przed wybuchem wojny skończył cztery klasy gimnazjum. Plany dalszej nauki pokrzyżowała wojna, która dosięgnęła także nastoletniego chłopaka. W 1941 r. Leszek Ners szczęśliwie uciekł z transportu, wiozącego go na roboty do Niemiec. Następnie, w marcu 1946 r. rozpoczął naukę w liceum im. Małachowskiego, w równoległej klasie z późniejszym premierem Tadeuszem Mazowieckim. Po ukończeniu szkoły średniej, chętny do dalszej nauki chłopak, przyjechał do Warszawy, na studia na Leśnym Oddziale Technologii Drewna. Ukończył je w 1951 r. i jak sam mówi, droga do wołomińskiej Stolarki była prosta.

Więcej…
 
Pierścień z dwoma orłami
Ludzie - wspomnienia
Wpisał Agata Bochenek   

Aleksander Rychta, wołominianin, urodził się w 1921 r. niedaleko obecnego miejsca zamieszkania, w części miasta zwanej Wieś Wołomin. Bo co to za miasto, kiedy domy wokół były kryte strzechą. Ojciec pracował w magistracie, gdzie zarabiał tizydzielci złotych tygodniowo, a matka zajmowała się domem l trzema synami, z których Aleksander był najstarszy.

- W 1935 roku skończyłem siedem klas szkoły powszechnej bez możliwości dalszej nauki.  Przez cztery lala, do wojny pracowałem na budowle, gdzie brat matki był majstrem.

Co zapamiętał z przedwojennego Wołomina?

- Nie było takiego bałaganu, a i ludzie się szanowali Ludzie się znali, całymi gromadami chodzili na różne imprezy w lesie, czy nad stawami.

Kryty słomą dom Rychtów w spłonął na początku wojny i rodzina zamieszkała na drugim piętrze magistratu przy ul Sienkiewicza, w pokoju z kuchenka.

Więcej…
 
Tajemnica zapowiedzianej śmierci
Ludzie - Życiorysy
Wpisał Agata Bochenek   

Gdyby żył, miałby 59 lat. Gdyby żył? 11 lipca mija 20 lat od śmierci ks. Sylwestra Zycha, zamordowanego w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach.

- Ostatni raz brat był u nas w moje imieniny, 21 czerwca 1989 r. - wspomina Alicja Zych - Krasieńko. - Już wtedy wieczorem bał się samotnie wychodzić, czy wracać. U nas nie spał na wersalce, tylko na podłodze, pod samym oknem. Obawiał się, że ktoś może wrzucić coś do pokoju. Gdy widzieliśmy się ostatni raz, Sylwek przed wyjazdem na urlop powiedział: Za dwa tygodnie mogę wrócić, mogę nie wrócić, nie wiem? Testament jest w szufladzie?

Więcej…
 
Zagościniec - mój dom, moja ojczyzna (I)
Ludzie - wspomnienia
Wpisał Agata Bochenek   

O Franciszku Stańczaku, nieżyjącym już mieszkańcu Zagościńca, jakiś czas temu pisaliśmy w Wieściach. Franciszek Stańczak został aresztowany przez NKWD i wywieziony na "nieludzką ziemię", do obozu w Borowiczach. Pisaliśmy o cierpieniach, jakich doznał, o pracy ponad siły, o chorobach, które trawiły wycieńczony organizm, wreszcie o ogromnej radości związanej z powrotem do kraju, do domu.

W wiele lat po powrocie z Borowicz, Franciszek Stańczak zaczął pisać wspomnienia. Zawarł w nich całe swoje życie, od dzieciństwa, po wiek dojrzały. Ciekawa to lektura, bowiem autor wspomnień był bacznym obserwatorem codziennego życia i otaczającego świata, odznaczającym się ponadto doskonałą pamięcią.

Więcej…
 
Zagościniec - mój dom, moja ojczyzna (II)
Ludzie - wspomnienia
Wpisał Agata Bochenek   

- Gdy wybuchła pierwsza wojna światowa, ojciec Franciszka Stańczaka poszedł walczyć, a matka została z teściem, z dziadkiem Stanisławem. Ile ja mogłem mieć lat to nie mam pojęcia, ale już te czasy najmłodsze trochę pamiętam. Było to w drugi dzień Wielkanocy (lany poniedziałek), jedliśmy obiad, a tu wpada cała zgraja chłopów z kubłami z wodą i dalej robić dyngus. Matka złapała mnie i dalej się zasłaniać, ale co tam pomogło, cała podłoga zlana, ja wrzeszczałem, bo byłem mokry i matka też krzyczała. Ale co tam nasze krzyki miały ich powstrzymać, dla nich to była uciecha.

Więcej…
 


 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack