Bibuła

Dziś w galerii pojawiły się skany lokalnych publikacji z roku 1989. Jeśli posiadasz w swoich zbiorach wołomińską "bibułę" - daj znać!

wspomnienia o mieście i ludziach

wspomnienia o mieście i ludziach

Zobacz też

co nowego w galerii:


Ostatnie komentarze

RSS

Strona istnieje dzięki życzliwości i społecznej pracy autorów tekstów

POLECAMY


Wkrótce

Naszą witrynę przegląda teraz 57 gości 

Użytkowników : 213
Artykułów : 186
Zakładki : 10
Odsłon : 415592
Strona główna
Dawny Wołomin
Kpt. Mieczysław Szymanowski (1898 ? 1940)
Ludzie - Życiorysy
Wpisany przez Bogdan Chodkiewicz   

Kpt. Mieczysław Szymanowski 19 września 1939 r., zaledwie dwa dni po napaści Związku Radzieckiego na Polskę, Beria rozkazem nr 0308 ustanowił 8 obozów dla 26 tysięcy pojmanych oficerów. Wszystkie były kiedyś prawosławnymi klasztorami. Najważniejsze z nich to Starobielsk, Ostaszków i Kozielsk. Oprócz zawodowych oficerów w obozach znalazły się tysiące oficerów rezerwy, funkcjonariusze policji, lekarze, adwokaci, cywilni urzędnicy, wykładowcy. Osoby różnych wyznań: katolicy, prawosławni, grekokatolicy, Żydzi, protestanci. 5 marca 1940 r. Beria przedstawił raport dotyczący 26 tysięcy Polaków przetrzymywanych w obozach. Wszystkich określił jako zatwardziałych wrogów władzy radzieckiej. Nie minął miesiąc od raportu Berii i zaczęły się wywózki w nieznanych kierunkach. Pomiędzy 3 kwietnia a 1 maja wywieziono 4403 osoby z Kozielska na zachód. Wzbudziło to wśród jeńców nadzieje na rychły powrót do domu. Rzeczywistość okazała się brutalna, zostali zamordowani jakw Lesie Katyńskim. Transportem XVIII z dnia 29 kwietnia 1940 został wywieziony z Kozielska do Katynia oficer rezerwy - kapitan Mieczysław Szymanowski.

 
Sport wołomiński w latach 1950 - 1999
Historia - PRL
Wpisany przez Stanisław Bielewicz   

Na pewno starsi mieszkańcy naszego miasta, którzy kibicują wołomińskim sportowcom od wielu lat z ogromnym zainteresowaniem wspominają ich osiągnięcia sportowe i indywidualne. W latach pięćdziesiątych Wotomin zamieszkiwało okoto osiemnastu tysięcy ludzi, a istniało w tym czasie sześć klubów sportowych i stowarzyszeń. Obecnie mieszka około czterdziestu tysięcy, a są trzy kluby-stowarzyszenia sportowe oraz sekcja szachowa przy MDK. Działające kluby i stowarzyszenia są jednosekcyjne - i tak ?Huragan" to piłka nożna, ?Stolarka" - piłka siatkowa, MKS ?Elita" MOS Wołomin - koszykówka, piłka siatkowa męska. Nasuwa się pytanie, co się dzieje ze sportem wyczynowym na wysokim poziomie jaki miał miejsce w minionych latach?

 
Z figlów śmierć
Wycinki - Relacje prasowe
Wpisany przez Łukasz Rygało   

dawny Wołomin

 
Senatoryum dla suchotników
Wycinki - Relacje prasowe
Wpisany przez Łukasz Rygało   
Właściciel kolonij Zenonów pod Wołominem, pan Zenon Zieliński, ofiarował 28,932 łokcie kwadratowe lasu sosnowego na rzecz senatoryum dla suchotników, które urządza szpital Dzieciątka Jezus.

rozwoj_1899-01-27_no_22

Rozwój. 1899.01.27 Nr 22

 
Wołomin najlepszy w ringo!
Wycinki - Inne
Wpisany przez Łukasz Rygało   

ringo

Zbliżenia: tygodnik społeczno-polityczny. Nr 40 (399) 1987

 
Szkło ma serce!
Wycinki - Inne
Wpisany przez Wacław Nowotny   

Przemówienie Wacława Nowotnego

Trzydziestolecie Technikum Przemysłu Szklarskiego w Wołominie

18.11.1981

Na terenie dzisiejszego Technikum Szklarskiego w Wołominie ścieliła się ongiś piękna łąka obsiama rosnącą bujnie jak co roku koniczyną. Pewnego dnia, 33 lat temu, usiadłem na tej łące z jej dzierżawcą podczas gdy geodeci wymierzali na niej usytuowanie przyszlych budynków technikum. Powiedział mi on wówczas te słowa : " Ta łąka przyniesie wam szczęście! Promienieje ono z tej ziemi!"

 
Warszawa w wieńcu lasów
Wycinki - Relacje prasowe
Wpisany przez Berna Bąkowska   
Niemal co kilkadziesiąt metrów "Skoda" dostawała zadyszki, a z chłodnicy wydobywały się gęste kłęby gorącej pary. Nie było rady - stawaliśmy i musieliśmy czekać, dopóki motor nie ostygnie. Nie to jednak było najgorsze. Za Sulejówkiem samochód nienawykły do piaszczystych podwarszawskich dróg po prostu stanął i niczym upartego osła z bajki trzeba go było zmuszać do dalszej podróży.
Zresztą cel jej nie był daleki. Do Budzisk - gospodarstwa leśniczego Skaczyka - zostało może dwa kilometry, ale czasu było niewiele. Zebrali się tam bowiem i czekali na przedstawicieli z Zarządu Rolnictwa i Lasów St. RN leśniczowie z całego okręgu warszawskiego.
 
Pracują dużo i ofiarnie
Wycinki - Relacje prasowe
Wpisany przez Barbara Ubysz   

stolica_1976_nr_07-18

Szum koło wołomińskiej służby zdrowia zaczął się w 1972 r. kiedy dyrektorem Zespołu Opieki Zdrowotnej został dr Miłosław Gaca, człowiek niezwykłej energii, nie umiejący działać połowicznie. W to co robi angażuje się bez reszty i podobnego oddania wymaga od współpracowników. Głośno, może niekiedy nazbyt, gani złą pracę, ale równie otwarcie chwali i nagradza dobrą. Z ideą zespolonej opieki lekarskiej zetknął się dużo wcześniej w Olsztynie, stał się jej entuzjastą. Gdy obejmował Wołomin wiedział, że placówki zdrowia znajdują się w ruinie, że śmiertelność noworodków przekracza średnią krajową i że lekarze ordynują według własnych harmonogramów ?kiedy się któremu przyjdzie". ? Najgorsze, że uważali to za zupełnie normalne i nie poczuwali się do usprawiedliwienia przed oczekującymi pacjentami. A szacunek dla chorego to podstawowa zasada dobrej służby zdrowia. Lekarz musi przyjść na tyle wcześnie do gabinetu, aby przed godziną wyznaczoną na przyjęcie pierwszego pacjenta mógł się do tego przygotować organizacyjnie i psychicznie ? mówią zgodnym chórem szefowie wołomińskiego lecznictwa. Poza wymienionym już dr Gacą, dyrekcję tworzą dr Emil Otto - zastępca do spraw opieki zdrowotnej, Adam Tlaga - zastępca do spraw ekonomiczno-administracyjnych, Stefan Żołna do służb społecznych i dr Piotr Łukasie­wicz kierownik działu metodyczno-organizacyjnego. Czy można polubić przełożonych o takich wymaganiach?

 
Najszczęśliwszy ksiądz Rzeczypospolitej
Wycinki - Relacje prasowe
Wpisany przez Stanisław Heisztyński   

Rodzina pochodziła z chudego Podlasia i nie mogła nijak na gruncie warszawskim poróść w pierze. Tam na Podlasiu piaski, rozłogi porosłe olchą, chudoby po parę morgów, typowe szaraczkowanie w gromadzie, w rędowisku chat, prze zwanych „Skorupki" - stąd naz­wisko i księdza Ignacego i hrabie­go Leona, teatromana, kolegi Stanisława Koźmiana, - tu w Warszawie ubogie pokoje na Ciepłej, na Grzybowskiej, na Twardej, nigdy na Długiej, na Senatorskiej, na Miodowej. Próby zadomowienia się na Nowym świecie i Krakowskiem Przedmieściu nie udawały się, a robił je i dziad księdza, Jó­zef, i ojciec, Adam, ten i tamten w swojej czasu kolei wstępując do seminarjum przy kościele Karmeli­tów - zawsze z rezultatem ujem­nym. Dopiero Ignacy Jan miał ziścić sen trzech pokoleń tej samej rodziny.

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 12
 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack