Zbieramy materiały

Nieustająco poszukujemy materiałów - dokumentów, zdjęć, wspomnień... W ciągu kilku dni wykonujemy kopie, zwracając oryginalne pamiątki właścicielom. Jeśli jesteś w posiadaniu interesujących materiałów - prosimy o kontakt!

wspomnienia o mieście i ludziach

wspomnienia o mieście i ludziach

Zobacz też

co nowego w galerii:


Strona istnieje dzięki życzliwości i społecznej pracy autorów tekstów

POLECAMY



Strona głównadawny Wołomin • Edukacja i szkolnictwo
Edukacja i szkolnictwo
Miejskie Przedszkole nr 6 w Wołominie
Wycinki - Inne
Wpisał Anna Wojtkowska   

Przedszkole Publiczne nr 6 powstało w lipcu 1966 r. Mieściło się na parterze bloku nr 3 na Os. Słoneczna, przy ul. Zakładowej 10. Lokal ten został przekazany placówce przez Spółdzielnię Budownictwa Mieszkaniowego. Warunki lokalowe były bardzo trudne: w pierwszym roku istnienia placówka zajmowała trzy pokoje i małą kuchnię - dwa pokoje przeznaczono do zajęć z dziećmi, jeden na szatnię, w której wydzielono dodatkowo pomieszczenie dla pracowników administracji, kierowniczki i intendentki.

Więcej…
 
Miejskie Przedszkole nr 7 w Wołominie
Wycinki - Inne
Wpisał Anna Wojtkowska   

Państwowe Przedszkole nr 7 mieściło się przy ul. Świerczewskiego 64 bl. 15, obecnie Al. Armii Krajowej. Powołane do życia 1 września 1969 r. z inicjatywy Przedsiębiorstwa Poszukiwań Nafty i Gazu w Wołominie, którego przedstawiciele (zastępca dyrektora M. Długosz oraz Starszy Inspektor Zaopatrzenia d/s Socjalnych, Władysław Maślany) zwrócili się do Naczelnika Wydziału Oświaty Prezydium Powiatowej Rady Narodowej z prośbą o pozwolenie na utworzenie w bloku mieszkalnym przy ul. Świerczewskiego 64 przyzakładowego przedszkola, przeznaczonego dla dzieci pracowników PPN i G.41 Do dyspozycji dzieci przekazano dwa lokale, zajmujące cztery pokoje z kuchnią.

Zgodnie z planem gospodarczym Prezydium Powiatowej Rady Narodowej Wydziału Oświaty i Kultury, miał być jeden oddział przeznaczony dla 35 dzieci, jednak ze względu na duże zainteresowanie (wpłynęło 65 zgłoszeń) podjęto decyzję o uruchomieniu dwuoddziałowego przedszkola. Funkcję kierowniczki powierzono Mariannie Żak.

Więcej…
 
Moja wojenna tułaczka
Ludzie - wspomnienia
Wpisał Anna Wojtkowska   

Teraz wracam do swoich nieudanych wakacji, które trwały kilka miesięcy. W połowie lipca 1944 roku (daty dokładnie nie pamiętam), wjechały do Wołomina trzy, czy cztery czołgi radzieckie, zatrzymały się na krótko w mieście, po czym wyruszyły w kierunku Warszawy. Nie dotarły nawet na Pragę i pod obstrzałem niemieckim wróciły do swoich. Po tym incydencie Niemcy wysiedlili ludzi z miasta. Część ludności znalazła się po drugiej stronie toru kolejowego, czyli w Górkach Mironowskich. Tam stało kilka opustoszałych domów, w których dawniej mieszkali Żydzi. Ja z rodzicami oraz wiele innych rodzin, wśród których była też rodzina Tolka, zatrzymaliśmy się w jednym z tych domów. Przed wyjściem z naszego mieszkania mieliśmy trochę czasu, aby spakować najpotrzebniejsze rzeczy.

Więcej…
 
Nauczyciel do machania rękami
Ludzie - Życiorysy
Wpisał Teresa Urbanowska   

Stanisław Piotrowski trafił do Wołomina po studiach z nakazu pracy. Takie nakazy w tamtym okresie obowiązywały wszystkich absolwentów szkół wyższych, zaś w szczególności dotyczyły absolwentów AWF-u. Był rok 1954. Technikum Szklarskie, w którym rozpoczął pracę, było szkołą resortową. Podlegało ministerstwu materiałów budowlanych, zaś nakazy pracy były kierowane do central resortowych.

- Pchodzę z miejscowości Mała Wieś koło Płocka. Gdy przyjechałem tu po raz pierwszy, byłem przerażony miastem. Pamiętam, szedłem ulicą wówczas Armii Ludowej, obecnie Legionów. Cała ulica była bardzo brudna. Brudne, zaniedbane rudery. Od ulicy Lipińskiej zaczynały się doły. Droga była polna. Nie było również jeszcze w tym czasie jezdni warszawskiej. W tej chwili szkoła jakby zbliżała się do centrum miasta. Wówczas była na peryferiach Wołomina. Uczyło się tu około 70 uczniów - wspomina pierwsze spotkanie z miastem pan Stanisław.

Więcej…
 
Nauczycielka
Ludzie - Życiorysy
Wpisał Anna Wojtkowska   

?Próżnując chleba nie jadłam? - mówiła często. dziś jest wspomnienie. Jest nowe miejsce za bramą wiecznego spokoju, przez które wprost do nieba idą smutek, ból i łzy najbliższych, gdzie zatrzyma się każdy, kto znał osobiście czy tylko ze słyszenia śp. Janinę Żelezik - wieloletnią nauczycielkę matematyki, człowieka światłego, prawego, kochającego harmonię, uczciwość, rodzinę i Boga.

Więcej…
 
Nie będę chodziła do szkoły
Ludzie - Życiorysy
Wpisał Agata Bochenek   

Marzyłam o tym, że wyjadę zagranicę jako przedstawiciel handlowy - mówi Janina Martelińska, założycielka Szkoły Handlowej w Wołominie.

Nie będę chodziła do szkoły

W mieszkaniu pani Janiny Martelińskiej przy ul. Mostowej na warszawskim Starym Mieście jest bardzo dużo zdjęć, zarówno w albumach, jak i poustawianych w ramkach. Najwięcej ze Lwowa i z Wołomina. Lwów to czasy studenckie, na amatorskich fotkach panna Janina, ładna i roześmiana, zawsze otoczona jest przyjaciółmi. Zdjęcia wołomińskie to przypomnienie szczęśliwych chwil młodego małżeństwa Martelińskich. Wołomin to także ustawieni rzędem uczniowie, pozujący do pamiątkowej fotografii wraz z kierowniczką Szkoły Handlowej.

Więcej…
 
Pierwsza nagroda dla Wołomina
Wycinki - Relacje prasowe
Wpisał Łukasz Rygało   

Zabawa może być wesoła i kulturalna

Kilkudziesięciu młodych entuzjastów wesołej, kulturalnej zabawy z terenu województwa warszawskiego gościło w dniu wczorajszym w stolicy. Wzięli oni udział w podsumowaniu konkursu pt. "Bawimy się wesoło i kulturalnie" ogłoszonego przez Zarządy wojewódzkie ZMW i ZMS.

Konkurs stawiał przed organizatorami szkolnych zabaw wysokie wymagania: ciekawy, bogaty program artystyczny, estetyczne dekoracje, oryginalne stroje i wysoki poziom kultury zabawy. Ambitną walkę o palmę pierwszeństwa podjęło kilkanaście szkół. W olbrzymiej większości zabawy konkursowe były bardzo udane. Na przykład w Technikum Ogrodniczym w Sadownem czy Liceum Ogólnokształcącym w Płocku odbyły się piękne bale kostiumowe. Uczniowie Technikum Ekonomicznego w Chodakowie zorganizowali swą zabawę pod hasłem "Tysiącleclecia", uwzględniając w dekoracjach i kostiumach fragmenty z historii Polski.

Więcej…
 
Portret nauczyciela, czyli? mozaika ze skrawków pamięci ucznia
Ludzie - wspomnienia
Wpisał Janina Wozińska   

(wspomnienia o nauczycielu - część 2.)

Odkąd pamiętam, w wołomińskiej ?Jedynce? uczyła pani Krystyna Kwapiszewska. Entuzjazm i pogoda ducha z jaką wykonywała swą profesję, były zjawiskiem niezwykłym, choć wówczas, my ? uczniowie, pewnie nie do końca zdawaliśmy sobie z tego sprawę i nie zawsze potrafiliśmy to docenić. Uczyła mnie od klasy piątej, a w szóstej i siódmej była również wychowawczynią. Kiedy po wielu latach wspominam swoją edukację pod ?opiekuńczymi skrzydłami? pani Kwapiszewskiej, mogę stwierdzić, że miałam dużo szczęścia. Podobnie jak wszyscy ci, którzy wcześniej lub później trafili do klasy, którą uczyła? Była, choć to określenie może dzisiaj niemodne, człowiekiem renesansu. Z równą swobodą wykładała historię, geografię, uczyła gramatyki, literatury i rysunków. Dowiedzieliśmy się, że zna również łacinę i chyba grekę. Potrafiła pięknie, barwnie i fascynująco opowiadać. Nigdy potem nie spotkałam nikogo, kto czyniłby to w tak zajmujący sposób. Godzina wychowawcza po załatwieniu bieżących spraw, była niekończącą się opowieścią? w odcinkach. Trwała ona zwykle wiele tygodni, a czasami dłużej. Czekaliśmy z utęsknieniem na kolejną lekcję, aby posłuchać z otwartą buzią ciągu dalszego. O czym były te opowieści? Na bajki jako piąto czy szóstoklasiści byliśmy za starzy. Była więc mitologia ? w końcu przecież tak samo bajki, tyle że starożytne, w które wtedy święcie wierzyliśmy! Z wielką ekspresją, zmieniając barwę głosu, pani snuła gawędy, a dzięki ?serialowi?, jaki toczył się na lekcjach, wielu z nas polubiło historię? Po kolejnych opowieściach wszyscy tłumnie ruszyli do biblioteki szkolnej, aby zaczytywać się w ?Przygodach Meliklesa Greka? - książce, która nie była lekturą! A jakie wrażenie na słuchaczach robiły historyczne opowieści? Otóż przy którymś odcinku ?Rapsodii świdnickiej?, kiedy Bolkowi wypalano?(oszczędzę drastycznych szczegółów) nasza koleżanka zemdlała! Prawda, że było wówczas gorąco ? dzień upalny i słoneczny ? koniec maja albo początek czerwca. Mimo tłumaczeń, dlaczego zrobiło się jej słabo, my byliśmy przekonani o porażającym skutku tragicznych losów Bolka.

Więcej…
 
Szkoła Podstawowa nr 4 - lata 1939-1945
Historia - II Wojna Światowa
Wpisał Justyna Lech   

31 lipca 1939 roku kierownictwo szkoły objął Jan Malik, nauczyciel Publicznej Szkoły Podstawowej nr 4 w Wołominie. Nowemu dyrektorowi przypadło zarządzać szkołą w jej najtrudniejszym okresie. Wkrótce po objęciu przez niego nowego stanowiska całym światem wstrząsnęła jedna z najokrutniejszych wojen naszych dziejów - II wojna światowa.

Wołomin i jego okolice mają szczególnie piękną kartę dziejów w okresie walki z okupantem hitlerowskim. Działał tu potężny ruch oporu o różnorodnym zabarwieniu politycznym, za wolność kraju ginęli masowo najlepsi patrioci... Od pierwszych dni okupacji mieszkańcy brali aktywny udział w obronie miasta.

Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>

Strona 2 z 3
 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack