Zbieramy materiały

Nieustająco poszukujemy materiałów - dokumentów, zdjęć, wspomnień... W ciągu kilku dni wykonujemy kopie, zwracając oryginalne pamiątki właścicielom. Jeśli jesteś w posiadaniu interesujących materiałów - prosimy o kontakt!

wspomnienia o mieście i ludziach

wspomnienia o mieście i ludziach

Strona głównaHistoriaprzed 1939 • Bój pod Ossowem i Leśniakowizną w dniu 14.VIII.1920 (II)
Bój pod Ossowem i Leśniakowizną w dniu 14.VIII.1920 (II)
Historia - przed 1939
Wpisany przez Bolesław Waligóra   

Przerwanie frontu w dniu 14. VIII.

Z rana dnia 14. VIII. między godzinami 3 i 4 nieprzyjaciel podjął ?z ogromną brawurą" silne natarcie, kierując je po obu stronach drogi przez Leśniakowiznę w kierunku Ossowa. Natarcie ogarnęło prawe skrzydło IV/47., III/33,, części 1/33, i P36. p. p. Przed wyruszeniem natarcia nieprzyjaciel wykonał krótki artyleryjski napad ogniowy, poczem pchnął do szturmu kilka fal piechoty.

Piechota nieprzyjacielska nie napotkała wielkiego oporu, gdyż 1/36, oraz część I 33. p. p., które obsadzały dość rozległy odcinek na południe od drogi Leśniakowizna-Majdan, uległy przewadze nieprzyjaciela i zachwiały się, cofając się w stronę Leśniakowizny. Temu samemu losowi uległa 3. i 4. kompanja 33. p. p, W trakcie wycofywania się z Leśniakowizny padł ranny dowódca II. bataljonu 33, p. p. por. Świątkowski.

Dowódca 1/36. p. p., mjr. Kazimierz Sawicki, nie mógł przeciwdziałać naporowi nieprzyjaciela, gdyż jego kompanje zostały odrzucone i rozproszone. W chwili, gdy gromady cofających się z 1/36. i 1/33. p. p, znalazły się w połowie wsi Leśniakowizny, zameldował się u mjr. Sawickiego ppor. Miiller, dowódca 9. kompanji 36, p. p, z odwodu III/36. p. p. W trakcie meldowania się ppor. Miillera kompanja jego poczęła ponosić straty, gdyż znalazła się już w ogniu. Mjr. Sawicki użył 9. kompanji do przeciwuderzenia na lewo od drogi w kierunku krzaków, skąd zagrażał nieprzyjaciel. Akcja ta nie powiodła się, gdyż dowódca kompanji padł zabity, a kompanja została rozproszona. Resztki kompanji skupił koło siebie sierżant Wałecki, wycofując się w kierunku Ossowa.

W tym czasie dowódca 2. baterji 8, p.a.p. znajdujący się na punkcie obserwacyjnym na wschodnim krańcu Leśniakowizny, ledwie zdążył zwinąć swój punkt i wycofał się na mostek na Rządzy (obok stawów). Zobaczmy, co się działo w tym samym czasie na południe od Leśniakowizny, W pewnym momencie 10 kompanja 36. p, p? znajdująca się na lewem skrzydle III/36, p. p, (na wschód od Rudniki) została również ogarnięta falą natarcia nieprzyjaciela, Nie utrzymała ona stanowisk i ulegając naporowi nieprzyjaciela wycofała się w kierunku wzgórza 110 (110,6 na planie). W ślad za nią ?...poczęły biegiem przechodzić nieporządne, lecz gęste tyraijery rosyjskie", Jeden z karabinów z 4. k.k.m., znajdujący się na lewem skrzydle 11, kompanji, rozpoczął ostrzeliwać posuwające się tyraijery nieprzyjaciela. Ogień otworzyła również 6, baterja 8. p, a. p. której dowódca (por. Borowski) znajdował się właśnie na punkcie obserwacyjnym koło wzgórza 110. Niebawem jednak czołowe tyraijery rosyjskie znikły w zagajnikach wsi Leśniakowizna i pokazały się nowe fale odwodów nieprzyjaciela.

III/36. p. p. znalazł się w nieszczególnem położeniu, gdyż jego odwód został zużyty w walce o Leśniakowiznę a dowódca bataljonu nie mógł już dostać się do swoich kompanij. Niemniej jednak dowódcy kompanij wytrwali na stanowiskach. Dowódca 12. kompanji, por. Sokół, pobiegł szybko na lewe skrzydło bataljonu i kazał je zagiąć, opierając o wzgórze 110; następnie porozumiał się z dowódcą 6. baterji 8. p. a. p., który narazić pozostawał na miejscu i w dalszym ciągu prowadził ogień. Dla zdobycia wiadomości por. Sokół wysłał kolejno 3 patrole, z których jeden dał znać, że nieprzyjaciel już dochodzi do Ossowa.

Tę wiadomość por. Sokół przekazał dowódcy 6. baterji, który o tem tak wspomina:

wkrótce dowódca kompanji dał mi znać, że Rosjanie wchodzą do Ossowa. Ponieważ Ossów wypada już prawie wtyle za moją baterją, więc telefonowałem do dywizjonu i otrzymałem rozkaz odejścia do wzgórza 106 pod Rembertów.

Uprzedzając dalsze wypadki, zaznaczę tylko, że IIL/36. p, p. wytrwał do końca boju na swoich stanowiskach. Inny natomiast obrót przyjęły walki na północ od Leśniakowizny.

W tym czasie III/33. p. p. pozostawał jeszcze na stanowiskach, odpierając na swojem przedpolu natarcia nieprzyjacielskie. Gorąca strzelanina, jaka wywiązała się w rejonie Leśniakowizny, początkowo nie pozwoliła zorjentować się w przebiegu zdarzeń u sąsiadów. Wkrótce jednak 11. kompanja 33. p, p. (odwodowa) otrzymała ogień od tylu z prawego skrzydła. Nie ulegało wątpliwości, że w prawo od IIF33, p. p, nastąpiło przerwanie frontu i nieprzyjaciel posuwa się w kierunku Leśniakowizna - Ossów.

Położenie było groźne. Por. Zdrojewski, dowódca III/33. p, p? rozwinął natychmiast do walki 11. kompanję a adjutanta z konnymi łącznikami wysłał, by dowiedzieli się o położeniu sąsiadów. Zamęt boju porwał adjutanta z łącznikami tak, że dopiero po skończonym boju spotkali się z powrotem z dowódcą. Por. Zdrojewski pozostał przy 11. kompanji, nakazując dowódcom kompanij utrzymywanie jeszcze stanowisk.

Tymczasem nieprzyjaciel, wykorzystując przerwanie frontu, podążał wzdłuż drogi. Ze stanowisk 11. kompanji dobrze było widać posuwające się masy nieprzyjaciela, c. k. m. ciągnęli bolszewicy na sznurkach, parę karabinów było na taczankach czy na wózkach.

Z taczanek nieprzyjaciel otworzył ogień k. m. na 11. kompanję, narazie nie wyrządzając szkody. Jakiś czas 11. kompanja starała się ogniem powstrzymać ruch nieprzyjaciela, lecz wkrótce sama wpadła pod jego skuteczny ogień. W tym czasie reszta III/33. p. p. poczęła wycofywać się z pozycji, gdyż nieprzyjaciel wdarł się również na styk III/33. p. p. z IY/47. p. p. Działo się to około g. 5.

Por. Zdrojewski nie mógł w tej chwili robić zbiórki kompanji, gdyż spowodowałoby to większe straty, nakazał więc tylko dowódcy 10. kompanji, ppor. Latourowi, wprowadzić bataijon między Leśniakowiznę i Ossów a sam z 11 kompanja pozostał dla osłony odwrotu.

III/33. p. p, poniósł w tej akcji znaczne straty: 11, kompanja, dochodząc do Leśniakowizny, liczyła już tylko ogółem 8 - 10 żołnierzy. W Leśniakowiźnie napotkano kilkunastu ochotników, z kolorowemi kokardami, którzy zameldowali, że oddział ich uległ rozproszeniu.

Byli to zapewne żołnierze, których dowódca 33. p.p. wysyłał od rana grupkami, celem wcielenia do III. i I, bataljonu swego pułku. Zbierając po drodze rannych, por. Zdrojewski z garścią ludzi skierował się w stronę Ossowa (Sam dźwigał rannego ppor. Pałuckiego).

Na wiadomość o przerwaniu frontu i cofaniu się oddziałów dowódca 33, p. p? płk, Sawicki, rzucił z Ossowa do przeciwuderzenia 11/33, p. p. Bataijon nie zdołał jednak zatrzymać nieprzyjaciela i uległ również rozproszeniu, mieszając się z cofającemi się oddziałami. Padł wówczas ciężko ranny dowódca 7/33. ppor. Biały, Widząc to wszystko, płk. Jerzy Sawicki dosiadł konia i z kilkoma oficerami popędził w stronę Leśniakowizny, nakazując mjr. Dobrowolskiemu (przydzielonemu do 33. p. p.) uporządkować zaalarmowane kompanje marszowe 221. p. p.

W tym czasie pojedyncze grupki i gromady rozproszonych żołnierzy, tworząc skłębioną falę, dążyły w kierunku Ossowa, a w ślad za uciekającymi posuwał się nieprzyjaciel. Potężna wyrwa, wytworzona przerwaniem frontu na wąskim odcinku pod Leśniakowizną, w szybkiem tempie wydłużała się i już ogarniała zachodni skraj Leśniakowizny. Jedynie jeszcze w okolicy wzgórza 102 (na planie 101.8) trzymała się 12. kompanja 47. p. p. ppor. Kasprzykiewicza a w okolicy wzgórz 110. i 116. pozostawał ffl/36, p. p.

Wiadomości o przerwaniu frontu spowodowały wydanie (przed g. 7) przez dowództwo 8. d, p. rozkazu zarządzającego marsz dwóch bataijonów XV. brygady w kierunku Ossowa, Na podstawie tego rozkazu dowódca 13. p. p. wysłał III/13, p. p. w stronę Ossowa.

Dowództwo 8. d, p, wiedziało już o użyciu do przeciwuderzenia 11/33, p. p. L w meldunku sytuacyjnym z g, 7. tak ujmowało położenie:

  • I. Nieprzyjaciel dzisiaj o g. 5, min. 30. uderzył silną kolumną z licznemi k. m. na płn. od Leśniakowizny i wdarł się pomiędzy nasze lewe skrzydło i prawe skrzydło 47, p, p, 11. dywizji piechoty.
  • II. Po wczorajszej kontrakcji w linji okopów pozostały I, i III/33. p, p, w rezerwie zaś w Ossowie pozostał 11/33. Po chwiIowem zagięciu własnego lewego skrzydła ruszył do kontrataku 11/33. i w tej chwili posuwa się naprzód na Leśniakowszczyznę, zbierając po drodze rozbite kompanje 47, p. p. Skierowany został na Ossów baon 13, p. p, z rezerwy dywizyjnej z Artiierie Lager"

Użycie do przeciwakcji kompanij ochotniczych. W trakcie opisywanych wypadków pozostawała w Ossowie znaczna ilość ochotników z 1/236. p, p? kompanij marszowych 221, p, p, i innych uzupełnień. Jak wiemy, I 236. p. p, biwakował na łące na południu od wsi, a kompanje marszowe 221. p. p. kwaterowały w zachodniej części Ossowa.

W tym czasie dowódca 36 p. p. znajdował się w Leśniakowiźnie i, widząc, że oddziały cofały się z pozycji i ze wsi, wysłał konno adjutanta do dowódcy 1/236 p. p? aby dwie kompanje tego bataljonu wyruszyły z Ossowa do przeciwuderzenia na Leśniakowiznę.

Niebawem jednak, na skutek dalszego rozwoju wypadków oraz chaosu boju, który wzrastał z każdą minutą dowódca 36 pułku rozkazał, aby reszta 1/236 p, p. wycofała się za wieś Ossów, nie chcąc zapewne tracić ostatnich kompanij odwodu.

Wśród tego wymaszerowały z Ossowa 3 i 4 kompanje 236 p. p, pod powództwem ppor. Szuije (dowódca 4 kompanji). Przed wymarszem ppor. Szuije zwrócił się z prośbą o poinformowanie go o położeniu; otrzymał wówczas krótką odpowiedź ?Front przerwany - przed nami nieprzyjaciel - kontratakować".

Wkrótce ppor. Szuije przesunął się z kompanja na wschodni skraj Ossowa i rozwinął 4. kompanje okrakiem na drodze Ossów - Leśniakowizną, wysyłając pluton z ppor. Stanisławskim w prawo dla ubezpieczenia; 3, kompanje rozwinął w lewo od drogi. Licząc się z odwrotem własnych oddziałów, polecił przepuścić cofających się a następnie przyjąć ogniem nieprzyjaciela. Niestety, rozkaz ten nie został wykonany, gdyż ochotnicy nie ustali w miejscu i z okrzykiem ?hurra" pobiegli naprzód.

Niebawem kompanje dotarty do krzaków między Leśniakowizną a Ossowem. W tym momencie dalszy ruch załamał się, gdyż nagle, z lewego skrzydła, dały się słyszeć krzyki; ?Obeszli nas..." Rzeczywiście; widać było, jak 3, kompanja zachwiała się i runęła do tyłu a na jej miejscu ukazał się nieprzyjaciel. Wprawdzie nieprzyjaciel był nieliczny, niemniej jednak ogień jego, zwłaszcza k. m. przyprawił o straty 4. kompanje i - co gorzej - sprawił zamieszanie.

3. i 4. kompanja 236, p. p. zostały rozproszone i zmieszały się z innemi cofającemi się oddziałami. W wielkim nieporządku gromady ochotników biegły zpowrotem do Ossowa, nie zwracając żadnej uwagi na wołania i rozkazy dowódców. Ppor. Szuije nie zdołał opanować oddziału, zresztą za chwilę został ranny.

Pierwodruk: "Przegląd Piechoty" zeszyt 12 z 1932 r.
Pisownia oryginalna

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack