Bibuła

Dziś w galerii pojawiły się skany lokalnych publikacji z roku 1989. Jeśli posiadasz w swoich zbiorach wołomińską "bibułę" - daj znać!

wspomnienia o mieście i ludziach

wspomnienia o mieście i ludziach

Strona głównaHistoriaprzed 1939 • Bój pod Ossowem i Leśniakowizną w dniu 14.VIII.1920 (IV)
Bój pod Ossowem i Leśniakowizną w dniu 14.VIII.1920 (IV)
Historia - przed 1939
Wpisany przez Bolesław Waligóra   

Działalność artylerii 8. d. p.

Działalność artylerji 8. d. p. była z różnych przyczyn ograniczona. Wiemy, że walki w dniach 13. i 14. VIII. nie pozwoliły zarówno piechocie jak i artylerji dostatecznie przygotować się do obrony.

Rano 14. VIII. lewoskrzydłowe baterje musiały zmienić stanowiska oraz utraciły punkty obserwacyjne na I. pozycji, Płk. Pożerski wspomina, że na skutek wypadków pod Leśniakowizną musiał lewoskrzydłowy dywizjon odciągnąć wstecz a środkowy skierować o 90 stopni w lewo od zasadniczego kierunku. Przemieszanie oddziałów i chaos walki w Ossowie nie mógł wpłynąć dodatnio na pracę artylerji, pomimo obecności dowódcy brygady artylerji w Ossowie. Jedynym jego środkiem łączności byli łącznicy konni i oficer ordynansowy.

Baterje lewoskrzydłowe (2. 3. i 6/8. p. a. p.) nie mogły bezpośrednio współdziałać w walce w Ossowie, gdyż łatwo mogły razić własne oddziały. Mogły jedynie działać na tyły nieprzyjaciela, który wdarł się do Ossowa. Płk. Pożerski wspomina o tem w następujących słowach: Udział artylerji 14. wyraził się w potężnej zaporze ogniowej na tyłach nieprzyjaciela w rejonie Leśniakowizny, dla uniemożliwienia podejścia dalszych odwodów nieprzyjaciela i wycofania tych, co dostali się do Ossowa.

Przerwanie frontu na odcinku IV/47, p, p.

Równocześnie z natarciem na Leśniakowiznę został zaatakowany IV/47, p. p. Nieprzyjaciel wysunął się z Lipin i natarł wzdłuż toru kolejowego pod Wołominem. Jedna z kompanij IV/47. p, p, zachwiała się na stanowisku, lecz pozostałe kompanje (14. i 10.) zatrzymały pewnie nieprzyjaciela, przy wydatnem wsparciu pociągów pancernych i artylerji. Nieprzyjaciel dał za wygraną i pozostał na linji; dwór Lipiny - wieś Lipiny, prowadząc nadal walkę ogniową.

Inaczej potoczyły się wypadki na prawem skrzydle IV/47. p, p? które łączyło z 8 d. p.

Już o g. 5.10 ppor. Kasprzykiewicz, dowódca 12. kompanji (obsadzającej pozycje w okolicy wzgórza 102), donosił dowódcy bataljonu: Kompanja prawoskrzydłowa t. f. 16. wyszła ze swych okopów, 13. również. Strzały dochodzą ztyłu, Istotnie - 16. kompanja, pod naciskiem nieprzyjaciela poszła w rozsypkę; 13 kompanja miała początkowo zamiar zagiąć skrzydło i oprzeć się o 12., lecz ostatecznie podzieliła losy 16.

Resztki kompanij zatrzymały się w lesie na południo-zachód od wzgórza 102, skąd dowódcy wysyłali meldunki, donosząc o swojem rozpaczliwem położeniu. Narzekali, że własna artylerja raziła swoich oraz że stany bojowe spadły do minimum. Meldunki te skłoniły dowódcę bataljonu do przypuszczenia, że jednak prawe skrzydło bataljonu było zabezpieczone.

Natomiast 12. kompaja ppor. Kasprzykiewicza utrzymała się na stanowisku i zabezpieczyła się od strony Leśniakowizny, Dowódca kompanji zdawał sobie sprawę, że nieprzyjaciel wdarł się daleko w głąb pozycji, gdyż odgłosy walki dochodziły aż z pod Ossowa. Mimo to trwał w przekonaniu, że swój odcinek utrzyma, położenie własne oceniał jako korzystne i proponował, by przy pomocy odwodów i jego kompanji uderzyć na tyły i bok nieprzyjaciela, który posunął się na Ossów, Niestety, nie otrzymał jednak odpowiedzi, zresztą ani dowódca bataljonu, ani też dowódca 47 p, p. nie mieli już odwodów.

W walce pod Ossowem wzięły również udział prawoskrzydłowe baterje podgrupy artylerji ?Kobyłka", wspierającej odcinek 47, p. p, (baterje 7. i 2/11 p. a. p.), Początkowo, pod wpływem widoku odwrotu i na skutek zagrożenia stanowisk baterje opuściły je, lecz ostatecznie powróciły na dawne stanowiska. Obserwatorzy bateryj znaleźli się w okolicy wzgórza 94 (na planie 93,9). przybył tam również dowódca dywizjonu, kpt, Zaremba, i nawiązał łączność z Ossowem. W toku dalszych działań obie baterje strzelały na tyły nieprzyjaciela, wzbraniając jego odwodom ruchu z Leśniakowizny do Ossowa.

Położenie nieprzyjaciela miedzy g. 10 a 11. 79, brygada 27, d. strz., która włamała się w głąb polskiej pozycji, w walkach pod Leśniakowizną i Ossowem utraciła rozmach natarcia. Wprawdzie zdobycz wyniosła, jak podaje dowódca dywizji, Putna. około 200 jeńców i 5 k m, lecz z drugiej strony (przyznają to zresztą sami Rosjanie) - opór Polaków był bardzo zacięty i trzeba było wyrzucać ich z okopów bagnetami. Niestety, ogień polskich ochotników był mało skuteczny.

Bezskuteczność natarcia 237. pułku strz. pod Wołominem wpłynęła również na niekorzystne ukształtowanie się położenia 79. brygady. Pułki 236. i 235. zmuszone po szeregu zaciętych walk do zatrzymania się w Ossowie, topniały bardzo szybko. Zwrócone frontem na zachód i na południe (nad rzeczką Rządzą) nie mogły zabezpieczyć swoich boków i tyłów. Położenie tych pułków stało się krytyczne, W związku z wytworzonem położeniem dowódca 79. brygady, Chachanian, zwrócił się o pomoc do dowódcy prawoskrzydłowej brygady 17. d. strz. (której pułki stały w okolicy Ręczaju i Kolna), Dowódca tej ostatniej odmówił jednak zadośćuczynienia prośbie, tłumacząc się brakiem rozkazów ze strony własnego dowódcy dywizji, chociaż Leśniakowizną i Ossów, właśnie leżały w pasie działania 17. d. strz. Nie ulega wątpliwości, że jedną z przyczyn udzielonej odmowy było przekonanie, iż 79. brygada znalazła się w worku, do którego pchać się było niebezpiecznie. Ogień polskiej artylerji, strzelającej głównie na drogi prowadzące z Majdanu i Mostówki na Leśniakowiznę i Ossów odgrodził 79. brygadę w Ossowie.

W tem położeniu, które dowódca 27. dywizji strz. określił w swoich wspomnieniach, jako bardzo niebezpieczne, pułki 235. i 236. pozostały w Ossowie, Przeciwnatarcie III bataljonu 13. p. p. Wyrzucenie nieprzyjaciela z Ossowa i Leśniakowizny.

Poprzednio wspomniałem już. że dowódca 8. d. p? na wiadomość o przerwaniu pozycji, zarządził zrana dnia 14, VIII. marsz II. i III/13, p. p. w kierunku Ossowa, Około g. 5 dowódca III. bataljonu. por. Szewczyk, otrzymał od dowódcy pułku następujący rozkaz: Nieprzyjaciel przerwał front w rejonie m. Ossów, orientować się według strzałów, przeprowadzić przeciwuderzenie, dokładniejszych wiadomości brak. W chwili otrzymania tego rozkazu bataijon dzieliła znaczna przestrzeń od Ossowa, IU/13. p. p. kwaterował bowiem w barakach rembertowskich. Upłynąć więc musiało sporo czasu, zanim zdołał on wejść do walki. Trudno ściśle określić, jakie zadanie otrzymał ten bataijon, gdyż meldunek 8. d. p.2) z g. 1211 podaje tylko, że III/13. p. p. został skierowany na linję niemieckich okopów na zachód od Ossowa.

Z tego meldunku można wnioskować, że IU/13. p. p. nie był przeznaczony do przeciwuderzenia na Ossów, Jęcz raczej do obsady II. pozycji przedmościa.

III. bataijon 13. p. p, wyruszył rano dnia 14. VIII. i pomaszerował przez poligon (przez wzgórze 100,2) na wzgórze 102,1 i tu na II, pozycji przedmościa, zatrzymał się na odpoczynek. Dowódca bataljonu pojechał konno naprzód, aby zorjentować się w położeniu.

W okolicy na wschód od wzgórza 102,1 por. Szewczyk napotkał stanowiska bateryj 1/8. p. a, p. i odnalazł dowódcę dywizjonu, mjr. Mazurkiewicza, który go objaśnił, że - według otrzymanych od pułkownika Jerzego Sawickiego wiadomości - 33. p. p. poniósł znaczne straty i cofa się w stronę Turowa. Wobec braku amunicji artylerja nie może udzielić wsparcia. Skądinąd wiemy, że właśnie w stronę wzgórza 102,1 wycofały się: dowództwo 36. p. p. i części rozproszonych żołnierzy.

Po zebraniu tych wiadomości por. Szewczyk podciągnął swój bataijon w kierunku Ossowa (przez poligon), nakazując 10. kompanii, ppor. Marchewy, rozwinąć się w prawo, a 9. kompanji w lewo. Odwody kompanijne miały posuwać się za zewnętrznemi skrzydłami swoich pododdziałów. 3, kompanja karabinów maszynowych miała dążyć za środkiem bataljonu. Przed rozpoczęciem dalszego marszu por. Szewczyk zwrócił się do dowódcy 1/8. p. a. p. z prośbą, aby wsparł jego natarcie. Dowódca dywizjonu początkowo ociągał się, tłumacząc się brakiem amunicji, lecz ostatecznie zgodził się, przeznaczając na wsparcie bataljonu 60 pocisków oraz wysłał z dowódcą III/13, p. p, obserwatora (pchr. art.) z patrolem telefonicznym.

Jednak nie tak łatwo można było przejść do natarcia; już z chwilą osiągnięcia stanowisk 18. p. a, p. poczęły na bataijon oddziaływać nastroje z pola walki pod Ossowem. Baterje, nie mając osłony piechoty, musiały część obsługi rozsypać w tyraljerkę. Zwiadowcy dywizjonu z ppor, Rohozińskim również znajdowali się w linji, a dowódca brygady artylerji pik, Pożerski, wydał rozkaz nieopuszczania stanowisk choćby przyszło do walki wręcz. Marsz w stronę Ossowa, gdzie toczył się bój, trwał jakiś czas. Zdaleka już dolatywały pociski karabinowe, sprawiając wyraźne wrażenie na ochotnikach, wcielonych do bataljonu w liczbie 80 w ciągu ubiegłej nocy. Zauważył to por. Szewczyk i nakazał zbiórkę bataljonu. Następnie jak na ćwiczeniach, chociaż artylerzyści nalegali na pośpiech (ze względu na możliwość zagrożenia bateryj) rozkazał kompanjom kolejno sekcjami rozsypać się w tyraijery, Po kilku minutach bataijon we wzorowym porządku ruszył polną drogą w kierunku zarośli nad rz. Rządzą, Od czasu do czasu zatrzymywano się po drodze, celem sprawdzenia porządku w kompanjach i umożliwienia oswojenia się ochotników ze świstem przelatujących pocisków.

W zaroślach nad rzeką napotkano około 60 ochotników bez dowódców z różnych oddziałów; nie wiele oni wiedzieli o położeniu, prócz tego. że zostali na tamtej stronie rzeczki rozbici. Ochotników tych por. Szewczyk oddał pod dowództwo sierż. Woltyńskiego z 10, kompanji i kazał prowadzić w odwodzie za 3. k, k. m, Niebawem kompanje podeszły nad rzeczkę, gdzie zatrzymały się i wysiały patrole bojowe na drugi brzeg, Na lewem skrzydle pluton pod dowództwem sierż.

Kapusty w okolicy mostku nawiązał łączność z oddziałami 33. p. p, względnie z kompaniami 221. p. p. Na prawem skrzydle ppor. Marchewa wysłał na rozkaz dowódcy bataljonu silny patrol (w składzie plutonu) w kierunku Leśniakowizny.

Por. Szewczyk udał się z pchr. art. za rzekę. Obserwując z krzaków zauważyli, że tuż nad rzeką, w niewielkiej odległości, okopywała się frontem na południe tyraljera nieprzyjacielska. Drogą przez Ossów na Turów maszerował większy oddział nieprzyjaciela, zaś ze środka wsi dolatywały odgłosy ognia k. m.

Wkrótce por. Szewczyk wydał krótki rozkaz: na gwizdek miał każdy żołnierz wystrzelić po 5 naboi, a następnie rzucić się biegiem naprzód przez rzeczkę. Dowódcy mieli uważać na młodych ochotników. Karabiny maszynowe miały posuwać się za czołowemi kompanjami, w ten sposób, aby mogły szybko je wesprzeć ogniem, gdy tylko ruch osłabnie, Pchr. artylerji miał zająć punkt obserwacyjny na drzewie przy mostku, Artylerja miała również na ogólny sygnał ostrzelać przedpole Ossowa i samą wieś.

Gdy połączenie z baterją zostało nawiązane, por. Szewczyk dał umówiony sygnał, Kompanje raźno skoczyły naprzód, kompanja karabinów maszynowych ruszyła za dowódcą bataljonu i przeszła przez mostek, To niespodziewane natarcie zrobiło swoje. Wprawdzie początkowo nieprzyjaciel otworzył silny ogień, lecz widząc, że Polacy idą naprzód i dochodzą już na bliską odległość, zrezygnował z walki i począł uchodzić do wsi. We wsi w szeregach nieprzyjaciela zapanował popłoch, który zwiększyły celne strzały artylerji polskiej, Pod Ossowem nieprzyjaciel zamierzał stawić opór, lecz ogień z pod pachy nacierających kompanij, a zwłaszcza jednego karabina maszynowego zmusił go do przerwania walki. Ogień nieprzyjacielskich k. m. dał się nieco we znaki; pod ogień ten wpadł oddział ochotników sierż. Woltyńskiego, który poległ, a ochotnicy pierzchli. Z chwilą, gdy rozwinęło się natarcie III/13, p. p,, ruszyły również naprzód kompanje 221. p, p, oraz oddziały 36,, 33. i 11/236, p. p, skupione w okolicy Ossowa. Przemieszane w pościgu za nieprzyjacielem kompanje różnych pułków przewaliły się przez Ossów i goniły w stronę Leśniakowizny. Nieprzyjaciel, zagrożony w tym czasie również przez 12, kompanje 47, p, p. por. Kasprzykiewicza (uderzającą od strony wzgórza 102 na południe), rozproszony i zużyty poprzednią długotrwałą walką, uchodził z pośpiechem przez Leśniakowiznę w stronę Majdanu, opamiętowując się dopiero na przedpolu I, pozycji przedmościa.

Osiągnięte rezultaty były w danej mierze wynikiem ?brawurowego" natarcia III, bataljonu 13. p. p. Wkrótce ścigające oddziały osiągnęły pozycje przedmościa, na których zatrzymały się.

Po obsadzeniu pozycyj pułki powoli ściągały swoich żołnierzy, porządkując kompanje. Przystąpiono do zbierania rannych i zabitych, których sporo leżało na pobojowisku. Zarządzono również naprawę drutów kolczastych oraz pogłębienie rowów.

Nastrój wśród oddziałów, zwłaszcza w IIF13. p. p., był bardzo dobry. Tak zakończył się bój pod Ossowem w dniu 14. VIII.

Straty 8. dywizji były duże; raport dywizji z dnia 15,VIII, podaje 50 zabitych i około 300 rannych, Nieprzyjaciel też poniósł znaczne straty. Dowódca 27. d, strz., Putna, podaje w swej pracy ?K Wiśle i obratno" tak dużą cyfrę, że aż wydaje się przesadzoną. Według niego 79, brygada miała utracić 625 żołnierzy.

Dowódca orszańskiego pułku został odcięty i ledwie się przebił. Na polu walki poległ komisarz Sankin oraz pomocnik dowódcy 235. p. strz.

Pierwodruk: "Przegląd Piechoty" zeszyt 12 z 1932 r.
Pisownia oryginalna

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack