Bibuła

Dziś w galerii pojawiły się skany lokalnych publikacji z roku 1989. Jeśli posiadasz w swoich zbiorach wołomińską "bibułę" - daj znać!

wspomnienia o mieście i ludziach

wspomnienia o mieście i ludziach

Zobacz też

co nowego w galerii:


Strona istnieje dzięki życzliwości autorów tekstów oraz wsparciu firmy


Strona głównadawny WołominEdukacja i szkolnictwo • I Liceum Ogólnokształcące

I Liceum Ogólnokształcące

I Liceum Ogólnokształcące
Człowiek otwartego serca
Ludzie - Życiorysy
Wpisał Andrzej Żelezik   

Pani Stefania Kruczyńska uczyła mnie w latach 1953-1957, a więc bardzo dawno temu. Mimo upływu połowy wieku pozostała w mej pamięci, jako nauczycielka-wzorzec – przedstawicielka niepowtarzalnych już ekip tak zwanych gron pedagogicznych. W tamtych latach nauczyciele żyli w przyjaźni, stanowiąc trzon, który nie bacząc na poświęcany czas obrabiał nierzadko bardzo twardy kamień uczniowski, szlifując go, aby nabrał blasku.

Były to lata trudne, lata powojenne. Lata wielu wyrzeczeń, ale tez lata nadziei. Nadziei na lepsze jutro.

Więcej…
 
Jedenastolatka w latach 1948-1957
Historia - PRL
Wpisał Łukasz Rygało   

dzwonkowska_9 We wrześniu 1948 roku Gimnazjum i Liceum im. dra med. Jana Sikorskiego zostało połączone ze Szkołą Podstawową nr 1 w Wołominie. Szkoła została upaństwowiona i otrzymała nazwę, "Państwowa II-letnia Szkoła Ogólnokształcąca stopnia podstawowego i licealnego w Wołominie". Po połączeniu Szkoła została przeniesiona do budynku Szkoły Podstawowej nr 1 przy ul. Paplińskiego (obecnie, jak dawniej, Wileńska). Dyrektorem zostaje nadal p. Sabina Drop, a zastępcą Lerownik Szkoły Podstawowej nr 1, p. Stanisław Szubiński. Obok ośmiu oddziaów podstawowych, klasy licealne liczyły sześć oddziałów - z liczbą 235 uczniów.

W roku szkolnym. 1949/50 klasy pod.stawowe liczyły dziewięć oddziałów, klasy licealne osiem z jedną klasą o profIlu przyrodmczym. Od maja 1950 roku p.Dyrektor Sabina Drop została oddelegowana do Kuratorium Szkolnego Warszaw-skiego na stanowisko wizytatora liceów pedagogicznych. Dyrektorem został długoletni profesor liceum - p. Jan Kopcewicz. Na zastępcę powołano nauczyciela szkoły podstawowej, p. Michała Mlonka. W liceum wszyscy abiturienci zostali dopuszczeni do matury i wszyscy złożyli pomyślnie egzaminy dojrzałości.

Więcej…
 
Liceum w latach 1957 - 1963
Historia - PRL
Wpisał Łukasz Rygało   

dzwonkowska_8 Dnia 1 lipca 1957 roku nastąpił podział szkoły II-letniej na Liceum Ogólno-kształcące i Szkołę Podstawową nr 1. Liceum zostało przeniesione do nowego budynku po drugiej stronie miasta. W dniach 24, 27 i 28 czerwca pomagała chętnie młodzież licealna, zorganizowana w ekipy przez p. wicedyrektora S. Jankowicza.

Dnia 2 września 1957 roku, w ośmiu oddziałach, rozpoczęło naukę 257 uczniów. Wprawdzie nie liceum było gospodarzem budynku, tylko Szkoła Podstawowa nr 3, ale nastąpiła poprawa warunków pracy. Liceum zajmowało pierwsze piętro, na którym znajdowało się osiem sal lekcyjnych, dwa gabinety (biologiczny i fizyczny), biblioteka, gabinet p.o, współna sala gimnastyczna i pomieszczenia administracyjne. Każda klasa otrzymała pod stałą opiekę izbę lekcyjną. Wychowawcy i uczniowie troszczyli się, o to aby wygląd sal był przyjemny. Dlatego też, przy pomocy rodziców, zawieszano firanki i zasłony. Ustawiono kwiaty doniczkowe, malowano sale. W liceum obowiązywało noszenie uczniowskiego stroju (dziewczęta - granatowe fartuszki z białymi kołnierzykami, chłopcy - ciemne ubrania). Wprowadzono też tarcze z numerem 59 (decyzja Kuratorium). Na terenie szkoły młodzież nosiła miękkie obuwie, które zmieniano w szatni. Dlatego w szkole panowała cisza. Dzięki dobrym warunkom lokałowym organizowano zajęcia pozałekcyjne. Słabsi uczniowie korzystali z pomocy nauczycieli i zdolnych kolegów, inni organizowali różnorakie imprezy. Do najciekawszych należał turniej szachowy, w którym brali udział nauczyciele i uczniowie. Najlepszymi szachistami byli: dyrektor J. Kopcewicz, dyrektor S. Jankowicz, prof. T. Kielak i prof. A. Milewski. Wśród uczniów wyróżnili się: Tadeusz Czaplicki i Jerzy Okoń. Po kilkutygodniowych zmaganiach szachowych mistrzem Szkoły został dyrektor J. Kopcewicz, a wicemistrzem uczeń Tadeusz Czaplicki. Po raz pierwszy w szkole urządzono "Dzień Nauczyciela". W okresie zimowym organizowano klasowe "choinki", a także seanse filmowe. Wypożyczano filmy z "Filmosu" . W okresie wiosennym organizowano wycieczki. W szkole działał bardzo sprawnie sklepik szkolny pod opieką p. prof. Danuty Kuchny.

Więcej…
 
Liceum w latach 1963-1972
Historia - PRL
Wpisał Łukasz Rygało   

W roku szkolnym 1963/64 nastąpiły bardzo ważne zmiany. Stanowisko dyrektora Liceum objął p. mgr Francieszek Nasiadko, dotychczasowy kierownik Szkoły Podstawowej nr 3 w Wołominie. Ze szkoły odeszło również wielu nauczycieli p. prof. Krzysztof Kałuszko - polonista - przeniósł się do pracy w Jednostce Wojskowej w Zielonce, p. prof. Tadeusz Kielak - historyk i wykładowca przysposobienia obronnego objął stanowisko podinspektora szkolnego w Wydziale Oświaty I Kultury PPRN w Wołomime, p. prof. Irena Zalewska - historyk - wyszła za mąż i wyjechała do powiatu mławskiego, p. prof. Wiesław Szcząsny - nauczyciel wychowania fizycznego - przeniósł się do Jednostki Wojskowej w Nowym Dworze. Do liceum przybyli nowi nauczyciele. Organizacja nowego roku nie zakłóciła wprawdzie normalnego toku pracy, ale najbardziej odczuli te zmiany uczniowie. Nowy dyrektor i sześciu nowych wykładowców - to dla "biednej młodzieży" za duży bagaż emocji. Rok szkolny rozpoczęło 417 uczniów w jedenastu oddziałach. Powstaje Związek Młodzieży Socjalistycznej, zostaje wznowiona działalność Spółdzielni Uczniowskiej, rozwija swą pracę Samorząd Szkolny pod opieką p. dyr. S. Jankowicza. Bardzo dobrze rozwija się Szkolny Klub Sportowy pod opieką przybyłego do pracy p. prof. Czesława Chwedoruka. Nasi uczniowie: Ela Dłuska, Ela Majer, Ewa Rakowska i Ela Dzbeńska stanowiły najlepszą sztafetę, a Jurek Ziemski był najlepszym biegaczem. Bardzo dobre wyniki w sporcie zostały nawet odnotowane w krajowej prasie sportowej. Nastąpiła też w szkole nowa forma rozwijania życia kulturalnego. Do szkoły zaczęli przyjeżdżać aktorzy warszawscy. Ten ciekawy sposób poznawania kultury przetrwał w szkole do czasów obecnych.

Więcej…
 
Początki I Liceum Ogólnokształcącego w Wołominie
Historia - PRL
Wpisał Łukasz Rygało   

Liceum zostało otwarte 23 października 1944 roku. Wcześniej bo 6 września 1944 roku ostatnie oddziały niemieckie opuściły Wołomin. Po pięcioletniej okupacji niemieckiej miasto było bardzo zniszczone. W strasznym stanie były tory kolejowe, dworzec, urządzenia telefoniczne, kościół. Po wielu budynkach mieszkalnych pozostały jedynie gruzy - drewniane domy zostały spalone.

W Wołominie życie wracało do normy, tworzyły się nowe władze miejskie. We wrześniu zaczął pracować miejski magistrat z pierwszym burmistrzem, p. Suchnickim. Powstała też Rada Miejska - z przewodniczacym p. Stanisławem Szubińskim zasłużonym dla miasta nauczycielem. Powołano do życia Komendę Milicji Obywatelskiej, tworzono partie polityczne. Stopniowo uruchamiano zakłady pracy i szkoły. W dwóch Skołach Podstawowych nr 1 i nr 4 rok szkolny rozpoczął się w dniu 1 października - jeszcze pod ostrzałem dział niemieckich.

Więcej…
 
Wspomnienia Nauczycielki
Ludzie - wspomnienia
Wpisał Emilia Chąchira   

Z Shanghaju (Chiny) Halina Gogul-Makuła trafiła do Wołomina, gdzie przez wiele lat była nauczycielką w LO im. Wacława Nałkowskiego. Podczas listopadowych obchodów z okazji 65 rocznicy powstania szkoły będzie można obejrzeć wystawę obrazów jej autorstwa.

Wspomnienia Nauczycielki
Z Shanghaju (Chiny) Halina Gogul-Makuła trafiła do Wołomina, gdzie przez wiele lat była nauczycielką w LO im. Wacława Nałkowskiego. Podczas listopadowych obchodów z okazji 65 rocznicy powstania szkoły będzie można obejrzeć wystawę obrazów jej autorstwa.
- Jak to się stało, że z Shanghaju trafiła pani do Polski?
- Mój tata w wieku 15 lat z malutkiej wsi na kielecczyźnie udał się do Starachowic. Podjął naukę w szkółce, która mieściła się przy parowozowni. By pozyskać fundusze na naukę, w parze ze szkołą szła praca. Parowozem przejechał przez całą Rosję znalazł się we Władywostoku. Tam wstąpił do szkoły morskiej dzięki czemu został mechanikiem okrętowym i podróżował po całym świecie. Trafił do Shanghaju gdzie poznał moją mamę (Rosjankę), która przyjechała do tego miasta na zaproszenie koleżanki. Tu moi rodzice poznali się i wzięli ślub. Po sześciu latach ich małżeństwa przyszłam na świat.
- Jak długo mieszkała Pani w Shanghaju?
- Przez 23 lata. Mieszkaliśmy w dzielnicy angielskiej. W domu rozmawialiśmy po rosyjsku, zaś poza nim po angielsku. W czerwcu 1941 roku zdałam maturę. Z tego okresu zachowałam wiele pamiątek i wspomnień. Sytuacja polityczna w kraju zmusiła nas do emigracji. Wyruszyliśmy w nieznane. Patriotyzm mego ojca zaprowadził nas do Polski.
- Nie znając języka trafiła Pani do Polski. Jak wspomina Pani ten początkowy okres?
- Tata całe życie marzył o Polsce. My, obie z mamą, nie potrafiłyśmy mówić po Polsku. W drodze z Shanghaju nauczyłam się kilku podstawowych słów: „przepraszam”, „dziękuję”, „dzień dobry”, „nie potrafię mówić po Polsku”. Nauczyłam się też liczyć do 100. Dotarliśmy do Gdańska. Miałam ambitne plany związane z Polską. Chciałam studiować kostiumologię, po czym wraz z mamą, która była krawcową otworzyć salon. Niestety rozczarowałam się. W Polsce nie było wtedy takiej szkoły. Pojechałam do Sopotu, gdzie mieściła się szkoła plastyczna. Mimo przeszkód językowych dostałam się na studia. Polskiego uczyli mnie znajomi i koledzy studenci. Dzięki ich pomocy mogłam się porozumiewać z innymi. Na początku posługiwałam się językiem na zasadzie „Kali jeść, Kali pić” uczyłam się wszystkiego od podstaw.
- Czyli została pani plastykiem?
- Nie. Plastykę studiowałam przez 2,5 roku. Fascynował mnie śpiew… Cały czas podśpiewywałam sobie. Pewnego dnia, jeden z kolegów zaprowadził mnie do szkoły muzycznej. Komisji spodobało się to co zaprezentowałam i zostałam przyjęta. Przez pewien czas studiowałam dwa kierunki. Musiałam wybrać pomiędzy muzyką a sztuką i wygrała muzyka. Ze względu na problemy zdrowotne, po czterech latach udałam się do szkoły muzycznej w Poznaniu, tam skończyłam ostatni rok średniej szkoły muzycznej. Następnie absolutorium z wyróżnieniem i na koniec dyplom. Byłam bardzo szczęśliwa ukochałam muzykę oraz śpiew i na tym też się skupiłam.
- A jak trafiła Pani do Wołomina?
- Do Wołomina zawitałam z mężem. Poznałam go w sanatorium w Zakopanem, gdzie przebywałam jeszcze podczas studiów. Po zakończeniu nauki wyszłam za mąż i osiadłam w Wołominie. Pracowałam przez siedem lat w handlu zagranicznym jako tłumaczka. Urodziłam dziecko i musiałam zrezygnować z pracy.
- A jak została pani nauczycielką w „naszym” liceum?
- Nie planowałam pracy w zawodzie nauczyciela. Pewnego dnia do mojego domu przyszła pani woźna ze szkoły mojej córki, która oznajmiła mi, że dyrektor „ogólniaka” wzywa mnie do siebie. Dyrektor Nasiadko, dowiedział się, że znam język angielski. Zaproponował mi pracę w charakterze nauczycielki tego języka, gdyż jedna z nauczycielek zrezygnowała z tego stanowiska na tydzień przed rozpoczęciem roku szkolnego. Byłam pełna obaw czy dam sobie radę, nigdy nie uczyłam tak wielkiej grupy ludzi. Mimo to zgodziłam się i tak rozpoczęła się moja 14-letnia przygoda z LO przy ul. Sasina w Wołominie.
- Ale uczyła Pani nie tylko angielskiego…
- Zaczęłam uczyć również muzyki i to też dlatego, że nauczyciel tego przedmiotu zrezygnował z pracy. Jestem muzykiem z wykształcenia i od tej pory czułam się spełniona zawodowo. Jako nauczyciel muzyki pozyskałam dla szkoły instrumentarium muzyczne. Uczyłam 17 klas, chciałam by mieli kontakt z muzyką poważną. W czwartki zabierałam młodzież na koncerty do filharmonii. Po latach dziękowali mi za to. Udało mi się zaszczepić w nich sympatię do muzyki poważnej, po wielu latach spotykałam ich w tym miejscu z czego jestem bardzo dumna.
- Jak wspomina pani czas spędzony w I LO?
- Były to piękne czasy. Miałam kontakt z młodzieżą. Pracowałam w miłym zespole. W czasie mojej 14 letniej pracy w tej szkole 5 razy zmieniano dyrektorów. Różnie bywało, ale nie żałuję czasu spędzonego w murach tej placówki. Uczyłam wielu znanych mieszkańców Wołomina wśród nich między innymi był burmistrz Wołomina Jerzy Mikulski.
- Podczas uroczystości jubileuszowych, 7 listopada, zaprezentuje Pani swoje prace…
-Tak będzie można zobaczyć moje obrazy, gdyż nadal maluję nie zrezygnowałam z tego całkowicie. Dyrektor Krzysztof Milczarek zaproponował bym pokazała swoje prace innym. Być może moja sztuka zyska aprobatę, a to by mnie dowartościowało i uszczęśliwiło.
Rozmawiała Emilia ChąchiraZ Shanghaju (Chiny) Halina Gogul-Makuła trafiła do Wołomina, gdzie przez wiele lat była nauczycielką w LO im. Wacława Nałkowskiego. Podczas listopadowych obchodów z okazji 65 rocznicy powstania szkoły będzie można obejrzeć wystawę obrazów jej autorstwa.

- Jak to się stało, że z Shanghaju trafiła pani do Polski?

- Mój tata w wieku 15 lat z malutkiej wsi na kielecczyźnie udał się do Starachowic. Podjął naukę w szkółce, która mieściła się przy parowozowni. By pozyskać fundusze na naukę, w parze ze szkołą szła praca. Parowozem przejechał przez całą Rosję znalazł się we Władywostoku. Tam wstąpił do szkoły morskiej dzięki czemu został mechanikiem okrętowym i podróżował po całym świecie. Trafił do Shanghaju gdzie poznał moją mamę (Rosjankę), która przyjechała do tego miasta na zaproszenie koleżanki. Tu moi rodzice poznali się i wzięli ślub. Po sześciu latach ich małżeństwa przyszłam na świat.

Więcej…
 


 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack