|
Historia
|
Historia -
PRL
|
|
Wpisany przez Ryszard J.M.
|
|
Linie produkcyjne butelek bazujące na automatach AS-1 pracujące od 1960 r. uległy całkowitemu zużyciu i wymagały wymiany. Wydajności produkcyjne w tamtym czasie na nowszych typach automatów były znacznie korzystniejsze. Dokonano więc wyboru oraz rozpoczęto w 1971 r. prace modernizacyjne, a w zasadzie przystosowawcze, do wybranego typu automatu jakim został czechosłowacki sześciosekcyjny AL-106, pracujący na podwójnych porcjach szkła. Zaistniała potrzeba przebudowy pieca wannowego, adaptacji hali i wielu urządzeń i pomieszczeń związanych z wdrożeniem tych automatów i w ramach gazyfikacji. Niestety - prace te wykonano z opóźnieniem, ale zakończono zgodnie z projektowanym czasem zakończenia robót. Widać jak beznadziejne były to projektowane założenia. Krótki okres rozruchu i osiągniecie projektowej zdolności produkcyjnej ucieszyło wszystkich. Mamy właśnie koniec roku 1972 i oczywiście natychmiastowa nowa decyzja, jak to w planowanej gospodarce PRL-u - następuje przebudowa jednej nowiutkiej linii.
|
|
|
Historia -
PRL
|
|
Wpisany przez Ryszard Mazurek
|
|
1 września 1939 r. - wojna, nastały bardzo ciężkie lata okupacji hitlerowskiej. Okupant zabraniał wszystkiego, a przede wszystkim organizowania się młodzieży chociażby w takich celach jak odbijanie piłki siatkowej. Chętnych do grania było jednak bardzo wielu. Młodzież wołomińska spotykała się jak dawniej na boiskach położonych z dala od miasta w miejscach z góry ustalonych i tak samo jak przed wojnę prowadzili treningi, organizowali turnieje - grali. W dalszym ciągu niezmordowanym organizatorem tej działalności był jak zawsze Jerzy Hajduk. Z uwagi na dogodne połączenia kolejowe mecze rozgrywano w Budziskach, Tłuszczu, Łochowie, Wyszkowie, Kobyłce, Zielonce, Ząbkach, Radzyminie oraz na linii żyrardowskiej w Podkowie Leśnej. Na terenie Wołomina treningi i mecze najczęściej rozgrywane były w lesie Granzoffa i przy ul. Średniej.
|
|
Historia -
PRL
|
|
Wpisany przez Zbigniew Milewski
|
|
Powstała w 1953 r. drużyna koszykarzy „Huraganu", złożona głównie z uczniów wołomińskiego Liceum Ogólnokształcącego, pierwszy okres swojej działalności poświęcała przede wszystkim pracy organizacyjnej i wspólnym treningom. Dopiero po kilku miesiącach wołomińscy koszykarze zaczęli rozgrywać pierwsze mecze towarzyskie.
Wiosną 1954 r. rozpoczęła się budowa nowego boiska do koszykówki przy ul. 6 Września, gdzie mieściła się ówczesna siedziba „Huraganu". Zostało ono wyposażone w kosze z prawdziwego zdarzenia, umieszczone na właściwych wysięgnikach. Było to oczywiście boisko „pod gołym niebem", ponieważ nie było jeszcze w Wołominie odpowiedniej sali sportowej.
|
|
Historia -
PRL
|
|
Wpisany przez Łukasz Rygało
|
|
W Wołominie przygoda z koszykówką rozpoczęła się dość późno, bo dopiero osiem lat po zakończeniu II wojny światowej. W 1953 r. ze Środy w województwie poznańskim przyjechał do Wołomina 18-letni Ryszard Buczma. Przyjechał tutaj z zamiarem kontynuowania nauki w wołomińskim Liceum Ogólnokształcącym, mieszczącym się wówczas przy ul. Wileńskiej (obecnie Szkoła Podstawowa nr 1). Pasją Buczmy, wyniesioną z rodzinnych stron, była koszykówka. W Środzie był jednym z bardziej obiecujących zawodników tej dyscypliny.
|
|
Historia -
przed 1939
|
|
Wpisany przez Ryszard Mazurek
|
|
Spisując dzieje wołomińskiej siatkówki oparłem się na relacjach Jerzego Hajduka - pierwszego organizatora dzikich drużyn siatkówki (zmarł w kwietniu 2000 r.), Stefana Kamińskiego skarbnika dzikiej drużyny „Lilianki", zapiskach i notatkach pozostawionych przez Jerzego Cudnego wieloletniego kierownika sekcji piłki siatkowej (1953-1987 r.), Borysa Tokarskiego zawodnika, trenera, kierownika sekcji, ppłk. Wiesława Piotrowskiego wieloletniego trenera, który w 1954 r. wprowadził siatkarzy Huraganu do pierwszej ligi, zapisów prasowych będących w posiadaniu Lidii Giżyckiej, wieloletniej zawodniczki reprezentacji Polski, i moich własnych.
|
|
Historia -
PRL
|
|
Wpisany przez Ryszard J.M.
|
|
Okres poprzedniego dziesięciolecia zadecydował o kształcie organizacyjnym i profilu produkcyjnym zakładów wołomińskiej huty szkła. Niestety plany inwestycyjne rozwoju huty wykonywane były na kolanie przez ówczesne jednostki projektowe zajmujące się naszą szklarską branżą. Liczne błędy ujawniające się w trakcie produkcji utrudniały ciągle prace i zmuszały do ich usuwania i nieustającego modernizowania zasadniczych i towarzyszących urządzeń na zakładzie „A” i oddalały osiągnięcie założonej projektowej wydajności ok. 40 mln butelek rocznie. Jeszcze w 1965 r. brakowało prawie 500.000 szt do tej wydajności. Siłami ale już specjalistów z huty przekonstruowano działanie automatów produkujących butelki z przystankowych na bez przystankowe i to zdecydowanie wpłynęło na znaczne przekroczenie projektowanej wydajności. 1 stycznia 1962 r. przyłączono do huty wołomińskiej jeszcze hutę szkła „Przyszłość” w Tłuszczu tworząc niejako filie, zajmującą się produkcją termosów. Znaczną poprawę w produkcji i większym wyeliminowaniu braków a także zmniejszenie nakładu czasu pracy na jednostkę produkcyjną dała nowa metoda formowania dwuściennego szkła wkładu termosowego opracowana przez „huckich” specjalistów ogłoszonych patentem, chociaż są teraz głosy, że pomysł został zaczerpnięty z innego źródła. Być może, że to złośliwe plotki usiłujące oczernić ówczesnych wołomińskich specjalistów, ale przyglądając się pracy przy wdrożonej już produkcji wkładów termosowych biła duma u pracowników huty, że to nasz wołomiński zbiorowy pomysł. A niestety z wielkich odkryć w technice Wołomin wówczas raczej nie słynął, chociaż była w tamtym ustroju moda na wszelkie pomysły racjonalizatorskie ale z uwagi na niski stopień możliwości wdrażania pozostały przeważnie w szufladach i archiwach.
|
|
Historia -
II Wojna Światowa
|
|
Wpisany przez Jacek Milewski
|
|
Walki wrześniowe w 1939r. ominęły Wołomin. Na północnym Mazowszu 20 Dywizja Piechoty po trzydniowych bojach pod Mławą odeszła na rozkaz i opóźniała nieprzyjaciela na kierunku warszawskim. Nadszarpnięta w walkach 8 DP zbierała się w marszu, kierując się ostatecznie na Modlin, gdzie formowała się już załoga twierdzy. Zażarte boje toczyły się na kierunku północno-wschodnim. Tamtędy odchodziły 1,33 i 41 DP, stawiając mocny opór na rubieżach Narwi, Bugu i Liwca. Wojska te kierowały się na Mińsk Maz. i Kałuszyn. W Kałuszynie doszło do słynnej, nocnej szarży podczas odbijania miasteczka.
Tak więc Wołomin pozostawał w biernej strefie, pomiędzy dwoma skrzydłami niemieckiego natarcia. Przez pierwszy tydzień września przez stację kolejową przemieszczały się jeszcze transporty kolejowe, lecz ruch ten stopniowo zamierał. Poza lotniskami polowymi w Zielonce nie było na naszym terenie ważnych celów dla lotnictwa bombowego a umocnienia obronne Pragi rozciągały się w rejonie Marek i Ząbek.
|
|
Historia -
PRL
|
|
Wpisany przez Ryszard J.M.
|
|
Jak zwykle jak się okaże, władze PRL co jakiś czas przeprowadzały reorganizacje, zmiany nazewnictwa jednostek zarządzających a nawet podporządkowania pod inne gałęzie przemysłu czy ministerstw. Tak więc zmieniono podległość hut szkła z Ministerstwa Przemysłu i Handlu na Ministerstwo Przemysłu Materiałów Budowlanych z nadrzędna bezpośrednią jednostką Centralny Zarząd Przemysłu Szklarskiego z siedzibą w Sosnowcu a same wołomińskie huty szkła zaczęły się nazywać Wołomińskie Zakłady Szklarskie. Niby niewielka różnica ale jakie wymowne brzmienie w nazwie. Rok 1951 r. to już piąty rok po wojnie pracy wanien dość wyeksploatowanych, a stanowiących przecież podstawę dalszej produkcji. Wówczas były tu po trzy na obydwu zakładach wanny podlegające non stop niekończącym się remontom bieżącym.
|
|
Historia -
PRL
|
|
Wpisany przez Ryszard J.M.
|
|
Nareszcie do opustoszałego z jego mieszkańców, zrujnowanego i okaleczonego miasta, ogołoconego i okradzionego z mienia, zaczynają wracać jego mieszkańcy wierni swojemu grodowi. Z obozów, więzień, zsyłek, miejsc ukrywania, z partyzantki itd. przybywają wycieńczeni okupacją. Już są, chcą szybko odbudowywać swoje miasto i zapewnić ocalałym swoim dzieciom, rodzinom, bliskim w miarę przynależny byt. Starzy hutniczy wyjadacze znani z przedwojennych strajków i przewodzenia nimi z ramienia związków zawodowych czy lewicowych partii nareszcie są uznawani przez nowych wyzwolicieli i nowe władze państwowe czy lokalne przybyłe w większości zza wschodniej granicy. Zaczynają działać legalnie w komórkach przewodniej partii komunistycznej i władzach miasta, co nie wszystkim się podoba - ale tak to było. Najważniejsze to stworzyć podstawy do życia miasta, czyli zapewnienie zaopatrzenia w żywność, opał i odzież oraz uruchomienie zakładów produkcyjnych.
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 10 |
|