Zbieramy materiały

Nieustająco poszukujemy materiałów - dokumentów, zdjęć, wspomnień... W ciągu kilku dni wykonujemy kopie, zwracając oryginalne pamiątki właścicielom. Jeśli jesteś w posiadaniu interesujących materiałów - prosimy o kontakt!

wspomnienia o mieście i ludziach

wspomnienia o mieście i ludziach

Zobacz też

co nowego w galerii:


Strona istnieje dzięki życzliwości i społecznej pracy autorów tekstów

POLECAMY



Strona główna • Ludzie
Ludzie
Marian Tuszyński
Ludzie - Życiorysy
Wpisany przez Agata Bochenek   

Artysta grafik, repatriant z Kazachstanu, w latach dwudziestych ubiegłego stulecia osiedlił się w Wołominie w małym domku przy ul. Poniatowskiego. W podzięce Matce Boskiej Częstochowskiej za szczęśliwy powrót do ukochanego kraju, współtworzył z pierwszym proboszczem budowanego w Wołominie kościoła, księdzem Janem Golędzinowskim, dekoracje obrazujące liturgię w Piśmie. W czasie okupacji Marian Tuszyński włączył się do walki podziemnej, prowadzonej przez grupę młodych wołominian.

 
Edmund Erdmann
Ludzie - Życiorysy
Wpisany przez Łukasz Rygało   

Poszukiwania historycznych ciekawostek potrafią zająć nieco czasu – poniższy nekrolog odnalazłem w Śląskiej Gazecie Ludowej z 13 grudnia 1936 roku ponad rok temu. Zaintrygowany nietuzinkową postacią i niezwykłymi okolicznościami zgonu podjąłem poszukiwania. Nie było łatwo…

dawny Wołomin 

Trafiłem w końcu na pośmiertną notę biograficzną autorstwa Tadeusza Kotarbińskiego, która rzuca nieco światła na tajemniczą postać Erdmanna – bo taką pisownię nazwiska podaje autor.

 
Danuta Maria Wisznicka-Lipko
Ludzie - Życiorysy
Wpisany przez Anna Wojtkowska   

24.02.1938-28.12.2010

Od wielu lat znałam panie Marię i Danutę, później poznałam Marię i Rafała (dzieci Danuty i Stefana Lipko). Moje, wspólnie z panią Lucyną Kowgier, odwiedziny były namiastką rodzinnego święta. Wówczas pani Danusia krzątała się, dbała o każdy szczegół, poczynając od świątecznego ubioru swojej mamy, poprzez kolorystycznie dobrane filiżanki, serwetki i zapach drożdżowego ciasta, który roznosił się już od progu ich dwupokojowego mieszkania. Wszystko to stwarzało atmosferę ciepła, spokoju i nostalgii. Jednak najważniejszą podczas tych wizyt była rozmowa. Z uwagą słuchałam wspomnień. Pani Lucyna - osoba sędziwego wieku - widziała Łapy, gdzie przeżyła lata młodości, miłości tragicznej i tej szczęśliwej; pani Maria, już ponad osiemdziesięcioletnia seniorka we wspomnieniach odwiedzała miejsce swojego urodzenia, Matwiejowice koło Krzemieńca na Wołyniu; a pani Danusia, mówiła: „urodziłam się w Krzemieńcu Wołyńskim leżącym do 1939 r. w granicach Polski, miałam półtora roku, kiedy rozpoczęła się wojna - okupacja sowiecka i niemiecka”.


 
Zanim Wołomin stał się moim domem
Ludzie - wspomnienia
Wpisany przez Ryszard J.M.   

Powoli wygasa tradycja rodzin zatrudnionych w tym samym zawodzie od kilku pokoleń, jeśli nie wygasa to jest z pewnością bardzo rzadko spotykana. I podobnie jest w rodzinach hutników szkła. Nasz wychowawca, nauczyciel z Technikum Przemysłu Szklarskiego Wacław Nowotny pochodził właśnie z takiej rodziny szklarskiej od wielu pokoleń. Jak obliczył po konsultacjach rodzinnych - był szóstym pokoleniem w zawodzie szklarskim. Rodzina pochodziła z Moraw, z miejscowości Blumenbach (obecnie Kwietna) koło Walaskego Mezirzeczy pracująca u Braci Reich i S-ka, którzy posiadali kilka dużych hut w cesarstwie austro-węgierskim. Tam właśnie żyły i pracowały trzy najstarsze pokolenia tej rodziny.


 
Pierścień z dwoma orłami
Ludzie - wspomnienia
Wpisany przez Agata Bochenek   

Aleksander Rychta, wołominianin, urodził się w 1921 r. niedaleko obecnego miejsca zamieszkania, w części miasta zwanej Wieś Wołomin. Bo co to za miasto, kiedy domy wokół były kryte strzechą. Ojciec pracował w magistracie, gdzie zarabiał tizydzielci złotych tygodniowo, a matka zajmowała się domem l trzema synami, z których Aleksander był najstarszy.

- W 1935 roku skończyłem siedem klas szkoły powszechnej bez możliwości dalszej nauki.  Przez cztery lala, do wojny pracowałem na budowle, gdzie brat matki był majstrem.

Co zapamiętał z przedwojennego Wołomina?

- Nie było takiego bałaganu, a i ludzie się szanowali Ludzie się znali, całymi gromadami chodzili na różne imprezy w lesie, czy nad stawami.

Kryty słomą dom Rychtów w spłonął na początku wojny i rodzina zamieszkała na drugim piętrze magistratu przy ul Sienkiewicza, w pokoju z kuchenka.

 
Jeszcze o Tadeuszu Walasku sprzed 50 lat
Ludzie - Życiorysy
Wpisany przez Ryszard J.M.   

XVII Igrzyska Olimpijskie ? Rzym 5 września 1960 roku. Jest zakończenie walki bokserskiej w wadze średniej między Polakiem Tadeuszem Walaskiem a Amerykaninem Edwardem Crookiem. Wszyscy czekają na werdykt, chociaż oczywistym jest, że wygrał w wyrównanej ale z widoczną przewagą bezapelacyjnie Polak, mając przewagę w każdej z trzech rund. Dziennikarze, obserwatorzy, kibice w hali, radio i telewizji - wszyscy czekają na wskazanie zwycięzcy. Cała hala olimpijskich zmagań bokserów Palazzo dello Sport dla 15000 kibiców zapełniona w większości Włochami, brawami zaczyna wiwatować na spodziewanego zwycięzcę podobnie jak kibice na całym świecie. Tymczasem piątka sędziów wypunktowała 3:2 dla Edwarda Crooka. Sędziowie z Ghany, Jugosławii i Norwegii dają przegraną Polaka, tylko Anglik i sędzia z RPA dają słusznie zwycięstwo Polakowi. Zaczyna się nieustający gwizd, buczenie i złorzeczenie. Kibice nie pozwalają przez ponad 20 minut na kontynuowanie walk finałowych. Tadeusz Walasek pewien zwycięstwa jeszcze potwierdzonego przez słynnego ?papę? Stamma ? trenera słowami: ?Wygrałeś!?, pytającymi bezradnymi oczyma patrzy na trenera, a ten też nie wierzący werdyktowi, uznał że może mylnie odczytano wynik walki i straszne w końcu załamanie ze skrzywdzenia swojego zawodnika. W drodze do finału pokonał Pakistańczyka Sultana Mahmouda (5:0), następnie Teifiona Daviesa (5:0) z Australii, Frederika Van Rooyena z RPA (5:0) i Eugienija Fieofanowa z ZSRR (4:1).

 
Nigdy nie zapomnę
Ludzie - wspomnienia
Wpisany przez Agata Bochenek   

Leszek Ners widział na własne oczy, jak powstawały Zakłady Stolarki Budowlanej. Pan Leszek Ners mieszka w Warszawie i od wielu lat nie ma nic wspólnego z Wołominem. A jednak, gdy kilka miesięcy temu dowiedział się poniewczasie o jubileuszu 50-lecia Stolarki Wołomin SA, powróciły wspomnienia.

Urodzony w Płocku, przed wybuchem wojny skończył cztery klasy gimnazjum. Plany dalszej nauki pokrzyżowała wojna, która dosięgnęła także nastoletniego chłopaka. W 1941 r. Leszek Ners szczęśliwie uciekł z transportu, wiozącego go na roboty do Niemiec. Następnie, w marcu 1946 r. rozpoczął naukę w liceum im. Małachowskiego, w równoległej klasie z późniejszym premierem Tadeuszem Mazowieckim. Po ukończeniu szkoły średniej, chętny do dalszej nauki chłopak, przyjechał do Warszawy, na studia na Leśnym Oddziale Technologii Drewna. Ukończył je w 1951 r. i jak sam mówi, droga do wołomińskiej Stolarki była prosta.

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 następna > ostatnia >>

Strona 2 z 7
 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack