Zbieramy materiały

Nieustająco poszukujemy materiałów - dokumentów, zdjęć, wspomnień... W ciągu kilku dni wykonujemy kopie, zwracając oryginalne pamiątki właścicielom. Jeśli jesteś w posiadaniu interesujących materiałów - prosimy o kontakt!

wspomnienia o mieście i ludziach

wspomnienia o mieście i ludziach

Strona głównaLudzieWspomnienia • Sport to dobra szkoła życia
Sport to dobra szkoła życia
Ludzie - wspomnienia
Wpisany przez Stanisław Bielewicz   

Rozmowa z prof. dr. hab. Przemysławem Wojtaszczykiem

- Panie profesorze wiem, że w młodości uprawiał pan sport. Czy to prawda?

- Tak, zgadza się, uprawiałem sport i to nawet wyczynowo. Żeby o tym opowiedzieć w największym skrócie pozwoli pan, że cofnę się do czasów kiedy to jako dziesięcioletni chłopak sprowadziłem się z rodzicami z Mazur, gdzie się urodziłem, do Duczek. Tu ukończyłem szkołę podstawową a następnie podjąłem naukę w Liceum Ogólnokształcącym w Wołominie. W drugim roku nauki w liceum wychowania fizycznego uczył mnie wspaniały nauczyciel i trener mgr Chwedoruk i to on namówił mnie do uprawiana sportu. Początki były bardzo trudne, trzeba było uczyć się techniki rzutu dyskiem i pchnięcia kulą. Właśnie te konkurencje lekkoatletyczne wybrał dla mnie trener ze względu na moje warunki fizyczne. W tych konkurencjach nie szło mi najlepiej, toteż kiedy dostałem się na studia matematyczne na Uniwersytet w Warszawie, przeszedłem do Folorui i tam w dalszym ciągu pod opieką pana Chwedoruka rozpocząłem treningi w nowej konkurencji (rzut młotem).

 

- Czy pamięta pan profesor swoje pierwsze zawody sportowe?

- Moje pierwsze zawody były jeszcze kiedy byłem uczniem liceum. Startowałem w zawodach chyba w Brwinowie. Pamiętam, że kiedy wszedłem do koła i miałem rzucać młotem nie wiedziałem jak rzucić, czy robić obrót, czy tak zwyczajnie rzucić przed siebie. Osiągnąłem bardzo słaby wynik - chyba 21 m. Jednak po latach ciężkiego treningu okazało się, że i ja mogę rzucać na przyzwoitym poziomie.

- Czy odnosił pan sukcesy w tej konkurencji?

- Startowałem w pierwszoligowej wówczas Polonii, byłem mistrzem C.R.Z.Z., występowałem w barwach swojego klubu poza granicami naszego kraju z różnym skutkiem.

- Uprawiał pan również podnoszenie ciężarów, czy w tej dyscyplinie miał pan większe osiągnięcia?

- Tak, uprawiałem też podnoszenie ciężarów, które było niezbędne do budowania siły potrzebnej do rzutu młotem. W tym czasie powstała nowa kategoria wagowa w ciężarach (superciężka) a drużyna miejscowego LZS nie miała dobrego zawodnika w tej wadze dlatego trener ciężarowców w uzgodnieniu z moim trenerem zaproponowali bym wystartował w zawodach ciężarowych. Wystartowałem z nie najlepszym wynikiem, ale z biegiem czasu osiągałem coraz to lepsze wyniki i zdobyłem w tej dyscyplinie sportu nawet Mistrzostwo Mazowsza Juniorów, dwukrotnie Mistrzostwo Mazowsza Seniorów. Byłem również medalistą Mistrzostw Polski Juniorów, startowałem w reprezentacji Mazowsza w meczach międzynarodowych.

- Jak można było pogodzić uprawianie dwóch dyscyplin sportowych i w dodatku tak trudnych, wyczerpujących z nauką w liceum a następnie studiowaniem?

- Nauka w zasadzie nigdy nie sprawiała mi większych trudności tak w liceum jak i na studiach. Zajęcia na studiach odbywały się praktycznie zawsze w godzinach rannych, dlatego też po południu miałem czas na treningi.

- Kiedy skończyła się pana przygoda ze sportem?

- Sport przestałem uprawiać wyczynowo mając dwadzieścia dwa lata. Było to spowodowane kontuzją łękotki, którą trzeba było usunąć operacyjnie. Po operacji w 1969 r. podjąłem jeszcze treningi, ale na krótko, bo we wrześniu 1970 r. musiałem poddać się operacji wyrostka robaczkowego i wtedy lekarz powiedział, że nie mogę trenować i tak zakończyłem uprawianie sportu.

- Czym pan profesor zajął się później?

- W 1970r. rozpocząłem studia doktoranckie w Instytucie Matematycznym PAN, a w 1973 r. obroniłem pracę doktorską. W 1977 r. habilitowałem się. Jednocześnie pracuję na Uniwersytecie Warszawskim i w PAN jako wykładowca. W 1986 r. otrzymałem nominację na profesora i w dalszym ciągu pracuję w wymienionych instytucjach. Równocześnie prowadzę wykłady na uniwersytetach w Moskwie, Stanach Zjednoczonych (Uniwersytet Cambridge), Australii.

- Co dało panu uprawianie sportu i jakie korzyści z tego były?

- Uprawianie sportu to dobra szkoła życia. Można wyrobić sobie wiele cech a między innymi wyrabia się poprzez trening kondycję fizyczną, wytrzymałość, umiejętność rywalizowania, wolę walki a najważniejsze to umiejętność wygrywania i pogodzenie się z przegraną.

- Przez wiele lat żył pan w środowisku wołomińskich sportowców. Jaka była atmosfera w tym gronie?

- Najbardziej byłem związany z lekkoatletami i ciężarowcami. Tam była świetna atmosfera, którą kształtowali znkomici trenerzy i wychowawcy młodzieży. Przecież w tych grupach sportowych byli wspaniali koledzy z których wyrośli ludzie, którzy dziś piastują wysokie stanowiska w naszym kraju.

- Panie profesorze chciałem panu podziękować za to, że znalazł pan trochę czasu i wyraził zgodę na przeprowadzenie rozmowy na tematy sportowe i swojej działalności dydaktyczno-naukowej. Życzę panu jeszcze wielu sukcesów w pracy naukowej oraz nagród i wyróżnień.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack