Zbieramy materiały

Nieustająco poszukujemy materiałów - dokumentów, zdjęć, wspomnień... W ciągu kilku dni wykonujemy kopie, zwracając oryginalne pamiątki właścicielom. Jeśli jesteś w posiadaniu interesujących materiałów - prosimy o kontakt!

wspomnienia o mieście i ludziach

wspomnienia o mieście i ludziach

Strona głównaLudzieWspomnienia • Jeszcze o Henryku Ginterze
Jeszcze o Henryku Ginterze
Ludzie - wspomnienia
Wpisany przez Ryszard J.M.   

Henryk Ginter jest wymieniony w Wikipedii w haśle "Członkowie Honorowi Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego" - poz. 79, w kilku klubach turystyki kolarskiej w Polsce wymieniony jest jako członek honorowy, był także pierwszym zdobywcą dużego złotego stopnia KOT czyli Kolarskiej Odznaki Turystycznej.

Inne były kryteria zdobycia tej odznaki przed ponad 40 laty, ale nie zmienił się cel - to oczywiście popularyzacja turystyki kolarskiej. Przybliżę czytelnikom w skrócie regulamin na te odznaki, chociaż pewnie większości teraz jest znany - jeśli tylko korzystają z imprez organizowanych przez PTTK. Punkty na odznakę zalicza się odbywając wycieczki rowerowe, biorąc udział w imprezach kolarskich oraz za potwierdzając zwiedzanie zabytków i parków narodowych. Jeden dzień na rowerze to 10 pkt, a na dużą złotą odznakę KOT trzeba naprawdę zapracować. Najpierw - zdobywając kolejne odznaki, od brązowej poprzez srebrną, złotą, dużą brązową, dużą srebrną i wreszcie dużą złotą. W tym są jeszcze inne uwarunkowania - między innymi zdobycie 1500 pkt. plus kolejne stopnie wtajemniczenia zdobyte wcześniej, czyli dalsze obowiązkowe po 4 zwiedzenie następnych 5-ciu parków narodowych i po obowiązkowych 20-tu dalsze zwiedzenie i poznanie 25 obiektów turystycznych spośród prawie 100 wymienionych.

Od kilku lat odbywają się Ogólnopolskie Kolarskie Rajdy Turystyczne im Henryka Gintera i Jerzego Goszczyńskiego (również zasłużonego działacza turystyki kolarskiej). W maju bieżącego roku odbyła się już VII edycja tego Rajdu z dotarciem do Kamieńczyka i trasach w jego okolicach. A w poprzednich latach były organizowane przez różne koła PTTK Mazowsza w okolicach między in. Garwolina, okolic Piaseczna czy Łącka (płockie). W przeróżnych konfiguracjach, trasach i celach, również przeróżnych grupach czy dniach trwania rajdu, ale zawsze wesoło i typowo turystycznie - jak głoszą na portalach.

Wyznaczanie tras, wspaniała atmosfera, życzliwość wśród uczestników, samodyscyplina czy odpowiednie zakończenie rajdów to główne punkty wypracowane i kontynuowane przez jego organizatorów, do których należał właśnie Henryk Ginter. Wówczas, z uwagi na Jego serdeczność, przystępność, znajomość przepisów czy niekończące się opowiadania o przygodach na nieskończonej ilości wycieczek, zjednywał sobie całe rzesze turystycznej braci kolarskiej. Ten wołominianin, skromny człowiek był ciągle zapraszany do oddziałów turystyki kolarskiej PTTK w całej Polsce czy na inne rajdy zawsze mając czas dla innych. Wdzięczni turyści rowerowi pamiętający o tych dokonaniach mistrza turystycznego roweru nie zapomnieli Pana Henryka nadając Jego imię rajdom, klubom czy zaliczając go do członków honorowych.

Kiedyś ogólnopolskie zakończenie rajdu to głównie weryfikacja punktów potwierdzonych w książeczkach wycieczek kolarskich i (jak pamiętam) ciągłe egzaminy z obejrzanych obowiązkowo obiektów oraz zdobywanie poszczególnych punktów na ostrogi przewodnika po Polsce, a także obowiązkowy sejmik kolarski, różnego rodzaju zawody, czasem humorystyczne czy wspólne wyprawy do najbliższego interesującego obiektu turystycznego i oczywiście uroczyste zakończenie. Raz nawet przywieziono na zakończenie rajdu wypożyczone z muzeum (staraniem Pana Gintera) stare pojazdy typu welocypedy, ale nazywane kościotłukami z uwagi na bardzo ryzykowna jazdę - kierujący siedział okrakiem na ramie i napędzał pojazd odbijając się stopami od ziemi, osiągając zawrotna prędkość ok. 10km/godz. Ciekawe, kto pierwszy miał w rozwijającym się Wołominie w końcu XIX czy na początku XX wieku ten niedokończony jeszcze rower? Ja go dotykałem 50 lat temu. Wszyscy uczestnicy otrzymywali na powrót otrzymywali zniżkowe bilety II kl. PKP z najbliższego przystanku kolejowego w okolicach zakończenia rajdu do domu.

Zdjęcia z prywatnych zbiorów autora
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack