Bibuła

Dziś w galerii pojawiły się skany lokalnych publikacji z roku 1989. Jeśli posiadasz w swoich zbiorach wołomińską "bibułę" - daj znać!

wspomnienia o mieście i ludziach

wspomnienia o mieście i ludziach

Strona głównaLudzieWspomnienia • Zanim Wołomin stał się moim domem
Zanim Wołomin stał się moim domem
Ludzie - wspomnienia
Wpisany przez Ryszard J.M.   

Powoli wygasa tradycja rodzin zatrudnionych w tym samym zawodzie od kilku pokoleń, jeśli nie wygasa to jest z pewnością bardzo rzadko spotykana. I podobnie jest w rodzinach hutników szkła. Nasz wychowawca, nauczyciel z Technikum Przemysłu Szklarskiego Wacław Nowotny pochodził właśnie z takiej rodziny szklarskiej od wielu pokoleń. Jak obliczył po konsultacjach rodzinnych - był szóstym pokoleniem w zawodzie szklarskim. Rodzina pochodziła z Moraw, z miejscowości Blumenbach (obecnie Kwietna) koło Walaskego Mezirzeczy pracująca u Braci Reich i S-ka, którzy posiadali kilka dużych hut w cesarstwie austro-węgierskim. Tam właśnie żyły i pracowały trzy najstarsze pokolenia tej rodziny.


W pierwszym zapamiętanym pokoleniu bracia byli hutnikami, potem jeden z synów topiarzem donicowym i jego syn również topiarzem. Ale już czwarte pokolenie, czyli dziadek Wacława Nowotnego, to już budowniczy pieców szklarskich o dużej praktyce w kilku hutach szkła. W 1884r koncern Reichów postanowił zakupić hutę w Zawierciu na terenie zaboru rosyjskiego by w ramach sprzedaży bezcłowej rozszerzyć swoją działalność w zakresie szkła gospodarczego, zwłaszcza kryształowego rzeźbionego, kolorowego i malowanego. Bliskość stacji kolei warszawsko-wiedeńskiej i kopalń węgla sprzyjał tej inwestycji. Tu właśnie Józef Nowotny przybył z rodziną: żoną, synem także Józefem i córką Anną. I po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zostali w części Polakami. Razem z rodziną Nowotnych przybyła również stamtąd rodzina Hilgertnerów, której szóste pokolenie to współautor razem z Wacławem Nowotnym książki „Piece szklarskie”. Alojzy Leszek Hilgertner posiadał duże archiwum rodzinne z którego również korzystał Wacław Nowotny pisząc wspomnienia o rodzinie. Dziadek zbudował dwa piece donicowe, a huta Zawiercie zaczęła słynąć z pięknych wyrobów szkła gospodarczego. Na początku pracowali tu głównie Czesi, ale z czasem przybywało i polskich hutników, którzy szybko się uczyli tego fachu. Niestety po kilku latach dziadek zmarł. Wdową i kilkunastoletnim synem dziadka zajęła się dyrekcja, która za zasługi dziadka w rozwój koncernu postanowiła wykształcić go w czeskich szkołach szklarskich i na praktykach w czołowych hutach szkła kryształowego i kolorowego. Należy dodać, że wówczas zarządzający czy dyrekcja zajmowała się wnikliwiej pracą i życiem rodzin swoich pracowników, zwłaszcza fachowców. Nie było ślubów, urodzin czy pogrzebów bez udziału i wszelkiej pomocy dyrekcji. Tak było wówczas zwłaszcza w hutach szkła, chociaż to były czasy kapitalizmu. Po potrzebnych naukach został kierownikiem technicznym w Zawierciu, ożenił się z Antoniną Burhardtówną i otrzymał mieszkanie fabryczne. I tam w 1904 r urodził się Wacław Nowotny.


Ponieważ ojciec był znany z dobrej ręki w budowaniu pieców i opracowywaniu technologii na poszczególne wyroby, wiele hut starało się o jego zatrudnienie lub czasowe zatrudnienie do uruchomienia pieców, szczególne zabiegi poczyniła huta Nieczajewa Malcowa w Gusju Chrustalnym (Kryształowa Gęś) w guberni włodzimierskiej w pobliżu Moskwy.

W 1907 r. ojciec z rodzina przeniósł się właśnie tam i rozpoczął pracę jako kierownik zakładu (dzisiaj dyrektor naczelny). Zarząd huty był w Moskwie i niewiele interesował się hutą - zwłaszcza, że właściciel miał jeszcze trzy huty, ale szkła okiennego oczywiście metodą ręczną. Huta szkła w Gusiu posiadała 4 piece donicowe oraz duże hale do obróbki i zdobienia szkieł, oczywiście wszystko dla szkła gospodarczego. W między czasie ojciec ściągnął do tej huty swojego szwagra, brata żony - Stanisława Burhardta, przygotowując go na technologa, co później zaowocuje wielka przyjaźnią i wspólnymi rodzinnymi interesami. Ponadto ojciec jeździł do innych hut, gdzie zabiegano o jego konsultacje, w sprawach pieców czy opracowaniu technologii.

W Gusji urodziło się jeszcze trójka rodzeństwa Wacława. Małego Wacława zaczęto przygotowywać do szkoły zatrudniając dwóch korepetytatorów i w wieku 8 lat zdał egzamin do szkoły realnej we Włodzimierzu 100 km od rodziców. W 1914 r. zmarł dotychczasowy właściciel, a spadkobiercą został dość nieoczekiwanie książę Feliks Feliksowicz Jusupow, hrabia Sumarokow-Elton (zm 1967 w Paryżu) - słynny arystokrata rosyjski, działacz polityczny, przeciwnik prowadzeniu się carskiej rodziny oraz inicjator i zabójca znanego mnicha Rasputina. Ale zanim to nastąpiło, był raz w Gusju, a rozmowie prywatnej z ojcem zaproponował, by uczący się syn Wacław we Włodzimierzu, spędzał dni świąteczne w prawosławiu dość długie i letnie wakacje w jego pałacu w Moskwie. Książę Jusupow był bardzo bogatym człowiekiem, należały do niego wielkie połacie Rosji. Wacław opowiadał, że był tam kilka razy czasem w towarzystwie samego księcia i widział przepych i bale, zwiedzał wielokrotnie w towarzystwie lokaja Moskwę i jej ówczesne osobliwości.

Czasy były niespokojne najpierw wybuch I wojny światowej i powodowało to ciągłe przerywanie nauki, Zamiast lekcji odbywały się tam zebrania i zajęcia społeczne, wrócił więc Wacław do Gusja, a przy okazji gdy ojciec jeździł do innych hut szkła na konsultacje, zabierał Wacława który obejrzał i Bajkał i Władywostok szereg innych miejscowości. Przyszły czasy Rewolucji Październikowej, która przeniosła się na cały kraj. Zajęcia szkolne były ciągle przerywane, w 1918 r. Wacław uczęszczał do siódmej klasy i tu zorganizowano klasy rewolucyjne obowiązkowo musieli chodzić na zebrania i zajęcia społeczne wraz z uzbrojeniem dla fasonu w stare karabiny i pełniono różne służby wartownicze i porządkowe lub dla asysty. Kilkakrotnie brał udział w obstawie trybuny z której przemawiali działacze rewolucyjni miedzy in. Lenin a razu pewnego i Dzierżyński, któremu został przedstawiony jako Polak, a sam „czerwony książę” miał powiedzieć „ja też Polak”. Rewolucja spowodowała wielkie zmiany w kierownictwie, jednak ojca nie usunięto miał bowiem wielki mir wśród robotników, a Miejscowy Komitet Rewolucyjny nadał mu nawet większy zakres władzy w zakładzie, jako że dotychczasowy zarząd przestał już pełnić swoje właścicielskie funkcje. Jednak otaczająca bieda, szerząca się śmierć spowodowały by wykorzystać coraz bardziej zanikającą możliwość powrotu do Polski, a jednak udało się i po wielu perypetiach, trudnościach niezmiernie długiej podróży dotrzeć do Zawiercia. Niestety owa cudowna kraina jak ja przedstawiał ojciec zmieniła się nie do poznania. Miejsc w fabrycznych domach nie było, dawno zapomniano zasługi ojca i musieli mieszkać tylko prywatnie. Szkoły dla Wacława o takim poziomie też nie było, postanowiono wyjechać w pobliże Warszawy. Najpierw Ożarów, gdzie stosunki właściciela Kamińskiego nie były zbyt miłe z ojcem. Wymyślono więc, ażeby rozpocząć budowę własnej huty w Falenicy. Ojciec naszego Wacława nabył tam plac, w ciągu kilku miesięcy powstała huta z dwoma piecami, a wujek Burhardt został wspólnikiem ojca prowadząc hutę a ojciec sprawy handlowe w kantorze (biuro handlowe) w Warszawie, na ul. Wspólnej 9. Rodzina zamieszkała w Utracie koło Piastowa, skąd Wacław i jego rodzeństwo dojeżdżało do szkół warszawskich. Młody Wacław uczęszczał do gimnazjum Nawrockiego na ul. Marszałkowskiej 115, a w Utracie założył sam drużynę harcerską , która po latach stała się drużyną harcerska pożarniczą, a sam Wacław po latach został jej członkiem honorowym jako pierwszy drużynowy. W 1924 r. po zdaniu matury wstąpił na wydział Chemii Politechniki Warszawskiej, a potem uzupełniał studia w Vysokej Technickej Skole na Wydziale Ceramicznym i Szklarskim. Wkrótce praktykował w czeskich hutach. zwłaszcza sudeckich. co pozwoliło mu osiągnąć dobrą znajomość przedmiotu - czyli został fachowcem praktykiem w dziedzinie technologii szkła. Niestety wielki kryzys gospodarczy spowodował likwidację huty w Falenicy i rodzina przeniosła się do Piotrkowa Trybunalskiego. Ojciec Wacława zaczął pracę w hucie szkła Hortensja a Wacław pracował w hucie szkła Vitrum na kresach wschodnich, w Inowrocławiu i w Krośnie aż do wybuchu II wojny światowej.

Na podstawie wspomnień Wacława Nowotnego

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack