Zbieramy materiały

Nieustająco poszukujemy materiałów - dokumentów, zdjęć, wspomnień... W ciągu kilku dni wykonujemy kopie, zwracając oryginalne pamiątki właścicielom. Jeśli jesteś w posiadaniu interesujących materiałów - prosimy o kontakt!

wspomnienia o mieście i ludziach

wspomnienia o mieście i ludziach

Strona głównaLudzieŻyciorysy • Nauczyciel do machania rękami
Nauczyciel do machania rękami
Ludzie - Życiorysy
Wpisany przez Teresa Urbanowska   

Stanisław Piotrowski trafił do Wołomina po studiach z nakazu pracy. Takie nakazy w tamtym okresie obowiązywały wszystkich absolwentów szkół wyższych, zaś w szczególności dotyczyły absolwentów AWF-u. Był rok 1954. Technikum Szklarskie, w którym rozpoczął pracę, było szkołą resortową. Podlegało ministerstwu materiałów budowlanych, zaś nakazy pracy były kierowane do central resortowych.

- Pchodzę z miejscowości Mała Wieś koło Płocka. Gdy przyjechałem tu po raz pierwszy, byłem przerażony miastem. Pamiętam, szedłem ulicą wówczas Armii Ludowej, obecnie Legionów. Cała ulica była bardzo brudna. Brudne, zaniedbane rudery. Od ulicy Lipińskiej zaczynały się doły. Droga była polna. Nie było również jeszcze w tym czasie jezdni warszawskiej. W tej chwili szkoła jakby zbliżała się do centrum miasta. Wówczas była na peryferiach Wołomina. Uczyło się tu około 70 uczniów - wspomina pierwsze spotkanie z miastem pan Stanisław.

 

W 1954 roku roku dyrektorem Technikum Szklarskiego był nie żyjący już Piotr Rostkowski.

- Był on bardzo mądrym człowiekiem i dobrym organizatorem. nie podobał mi się ten nakaz pracy. Próbowałem go przekonać, że nie będzie tu ze mnie pożytku. Skończyło się na tym, że to on mnie przekonał, że rok szybko minie, nakaz pracy się skończy i pójdę sobie gdzie będę chciał.

Widocznie pan dyrektor Rostkowski miał dar przekonywania, bo Stanisław Piotrowski został nie tylko ten nakazowy rok, ale mieszka w Wołominie do dnia dzisiejszego. Podczas rozpoczęcia roku szkolnego wydarzyło się coś, co spowodowało, że z mniejszą już niechęcią pozostał w Wołominie.

Spotkanie z Nałkowską

- Przyjechałem wręcz zrezygnowany na rozpoczęcie roku szkolnego. Dyrektor z rozpoczęcia czy też zakończenia roku szkolnego robił prawdziwy majstersztyk. Miałem wówczas wielką przyjemność i zaszczyt spotkać właśnie na rozpoczęciu roku panią Zofię Nałkowską. W mojej świadomości zakodowane było, że pisarz czy literat, to zawsze był ktoś zmarły. A tu takie zaskoczenie. Miałem wtedy 23 lata. Dyrektor przedstawiał wszystkich po kolei. Gdy doszła do mnie zapytała:

- Czego pan będzie tutaj uczył... taki młody?

- Machania rękami - mówię

Od razu mnie sprostowała, że jest to równie ważny przedmiot, jak każdy inny. Ma dużo walorów wychowawczych i tak dalej.

Była to bardzo elegancka pani. Już troszeczkę wtedy schorowana. Przezywałem bardzo ten mój przymusowy pobyt w Wołominie. Ona jakimś cudem zauważyła to albo wyczuła, że jest to dla mnie trudne.

- Niech się pan nie martwi, proszę pana. Wołomin pan pokocha tak jak ja. - Takich parę zwykłych, ludzkich słów. Bardzo mnie to wtedy podniosło na duchu. No i rozpocząłem pracę - opowiada Stanisław Piotrowski.

Minął pierwszy rok

- Zaadoptowałem się troszkę. Pomimo, że szkoła była bardzo mała i niewielki nabór, to jednak udało mi się stworzyć całkiem dobre zespoły. Nie było w ówczesnym technikum sali gimnastycznej. Aby móc osiągać znaczące wyniki, trzeba było ćwiczyć z młodzieżą nie tylko gdy była dobra pogoda. Adoptowałem więc do celów sportowych salkę widowiskową, która służy do dnia dzisiejszego do celów treningowych - wspomina pan Stanisław.

Powoli szkoła zaczęła osiągać wyniki w dziedzinie sportu. stawała się znana w Polsce. Stanisław Piotrowski przestał myśleć o Wołominie jak o miejscu przymusowej zsyłki. W latach sześćdziesiątych zainteresowanie sportem w tej szkole było już bardzo duże. Zaś sama szkoła była w rankingu krajowym w czołówce.

Przyszły sukcesy

W 1963 roku ówczesne Ministerstwo Oświaty i Wychowania wyznaczyło Technikum Szklarskie w Wołominie na miejsce inauguracji Pierwszych Szkolnych Igrzysk Młodzieży Szkolnego Związku Sportowego (obecnie Olimpiada Młodzieży). Podczas igrzysk obecne były krajowe władze oświatowe.

- Zdobylismy również mistrzostwo wojewódzkie w piłce nożnej, siatkówce i w lekkiej atletyce. Działajacy w szkole do 1972 roku prowadzony przeze mnie Międzyszkolny Klub Sportowy Błękitni był jednym z czołowych klubów w kraju. w 1965 roku zdobył on wicemistrzostwo Polski w piłce siatkowej juniorów.

Tęsknota za pracą z młodzieżą

- 2 maja 1972 roku jak grom z jasnego nieba dowiedziałem się od dyrektora kadr w kuratorium oświaty, że przenoszą mnie do prac administracyjnych do kuratorium oświaty. Tam zarabiałem mniej jak w szkole. Po roku wróciłem do pracy w Wołominie. Ówczesny inspektor Tadeusz Dębek dał mi dobre warunki płacowe i przez pół roku pracowałem jako powiatowy wizytator w-f. Po zmianie kuratora wróciłem po namowach do pracy w kuratorium, siatkówka w Wołominie upadła - wspomina.

Kolejne lata była to juz praca na wyższych szczeblach oświatowych. Pozostała tęsknota do pracy z młodzieżą. O tym, co się w tamtych latach działo w sporcie szkolnym w kraju, pan Stanisław Piotrowski mógłby opowiadać wiele. Jednak są to opowieści już z mniejsza pasją jak te o pracy z młodzieżą i sukcesach, jakie razem odnosili.

- Sport był wtedy w Polsce wysoko postawiony i wiele środków finansowych było przeznaczanych na podnoszenie tężyzny fizycznej młodzieży w kraju. Teraz mamy demokrację. Wiele partii w swoich programach deklaruje prorodzinną politykę. Jednak coraz mniej pieniędzy jest przeznaczanych na sport młodzieżowy i na oświatę - dodaje na zakończenie pan Piotrowski.

Wsród wychowanków pana Stanisława jest wielu aktualnych nauczycieli i trenerów pracujących z młodzieżą. Niędzy innymi Karol Moczydłowski, Mieczysław Rosłan, Waldemar Stępczyski, Jerzy Staroń, Jacek Wąsik i wielu innych. wychowankiem jest również obecny trener kadry Narodowej siatkarzy Ryszard Bosek.

Tygodnik Wołomiński
14 września 2000

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack