Zbieramy materiały

Nieustająco poszukujemy materiałów - dokumentów, zdjęć, wspomnień... W ciągu kilku dni wykonujemy kopie, zwracając oryginalne pamiątki właścicielom. Jeśli jesteś w posiadaniu interesujących materiałów - prosimy o kontakt!

wspomnienia o mieście i ludziach

wspomnienia o mieście i ludziach

Strona głównaLudzieŻyciorysy • Danuta Maria Wisznicka-Lipko
Danuta Maria Wisznicka-Lipko
Ludzie - Życiorysy
Wpisany przez Anna Wojtkowska   

24.02.1938-28.12.2010

Od wielu lat znałam panie Marię i Danutę, później poznałam Marię i Rafała (dzieci Danuty i Stefana Lipko). Moje, wspólnie z panią Lucyną Kowgier, odwiedziny były namiastką rodzinnego święta. Wówczas pani Danusia krzątała się, dbała o każdy szczegół, poczynając od świątecznego ubioru swojej mamy, poprzez kolorystycznie dobrane filiżanki, serwetki i zapach drożdżowego ciasta, który roznosił się już od progu ich dwupokojowego mieszkania. Wszystko to stwarzało atmosferę ciepła, spokoju i nostalgii. Jednak najważniejszą podczas tych wizyt była rozmowa. Z uwagą słuchałam wspomnień. Pani Lucyna - osoba sędziwego wieku - widziała Łapy, gdzie przeżyła lata młodości, miłości tragicznej i tej szczęśliwej; pani Maria, już ponad osiemdziesięcioletnia seniorka we wspomnieniach odwiedzała miejsce swojego urodzenia, Matwiejowice koło Krzemieńca na Wołyniu; a pani Danusia, mówiła: „urodziłam się w Krzemieńcu Wołyńskim leżącym do 1939 r. w granicach Polski, miałam półtora roku, kiedy rozpoczęła się wojna - okupacja sowiecka i niemiecka”.



Pani Maria w 1941 r. włączyła się do nauki języka polskiego, geografii i historii Polski na tajnych kompletach, najpierw w Krzemieńcu, a w końcowym okresie okupacji w Czaryżu koło Kielc. Ojciec Danuty, Mieczysław Wisznicki nauczyciel zielarstwa w Liceum Krzemienieckim, musiał ukrywać się, gdyż Niemcy na podstawie listy ułożonej przez nacjonalistów ukraińskich, aresztowali przedstawicieli inteligencji polskiej z Krzemieńca, głównie nauczycieli tegoż liceum. W szkole ogrodniczej Mieczysław poznał Zygmunta Waszczyńskiego, przyszłego męża swojej siostry Marii Izabelli Wisznickiej.

W 1943 r. Danuta wraz z rodzicami i rodziną Waszczyńskich opuściła Krzemieniec i przez Lwów udała się do Generalnej Guberni. Waszczyńscy zamieszkali w Gorlicach, a Wiszniccy zamieszkali we wsi Czaryż, gmina Secemin w powiecie włoszczowskim, gdzie pani Maria od 1943 r. do 1944 r. prowadziła tajne nauczanie. Ojciec chorował, zmarł w 1945 r. Jedyną opiekunką i żywicielką została matka, która podjęła pracę nauczycielki w Woli Czaryskiej. Wówczas pani Maria zabierała ze sobą siedmioletnią Danusię, która uczestniczyła w nauce dzieci klas początkowych i języka rosyjskiego uczniów klas V-VII. Była też świadkiem nauki na kursach dla okolicznych mieszkańców, spotkań z rodzicami i walki o nowy budynek szkolny. Po wojnie Wiszniccy zamieszkali krótko w Warszawie, a następnie przenieśli się do dworu w Nowej Wsi pod Wołominem.

Danusia szkołę podstawową ukończyła w Warszawie, Liceum Ogólnokształcące w Ursusie i Liceum Pedagogiczne. Uzyskała świadectwo dające kwalifikacje do nauczania w szkołach podstawowych i otwartą drogę do ubiegania się o przyjęcie na wyższe studia. Wówczas mieszkała w Chrzęsnem (powiat wołomiński) z matką, która pracowała w Szkole Podstawowej w Postoliskach, uczyła: geografii, historii i języka rosyjskiego, prowadziła drużynę harcerską i podnosiła swoje kwalifikacje w Studium Nauczycielskim. W życiu pani Marii dominowała obowiązkowość, sumienność, pracowitość i troska o innych. Uczyła miłości do Boga, świata i ludzi oraz prawdziwego entuzjazmu.

I tu już mogę śmiało napisać o powołaniu pani Danusi do profesji nauczycielskiej wyniesionej z domu rodzinnego. W 1957 r. pisała: „Chciałabym pracować w zawodzie nauczycielskim, ponieważ bardzo lubię pracę z młodzieżą i zdobyć kwalifikacje z tej dziedziny w jak najszybszym czasie”. 19-letnia marzycielka rozpoczęła realizację swoich celów pod okiem „pierwszego kierownika”- swojej mamy i kierownika Szkoły Podstawowej w Postoliskach - Macieja Dzierwajłło. 1 września 1965 r. na własną prośbę została przeniesiona do Ośrodka Wychowawczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci i została zatrudniona w Szkole Podstawowej Nr 245 w Chrzęsnem. W tej szkole na lekcjach matematyki zmagała się z wyjaśnieniem przekroju prostopadłościanu, na biologii omawiała charakterystyczne cechy budowy dżdżownicy, z geografii realizowała temat: „podziału Polski na krainy naturalne”, a lekcje wychowania plastycznego i zajęcia praktyczno-techniczne przeznaczała na naprawę map, malowanie sprzętu i przygotowywanie uczniów do konkursów.

Z opinią: „duszy wszelkich zabaw i wieczorków tanecznych w zakładzie”, sumiennej, zdyscyplinowanej nauczycielki, osiągającej zadawalające wyniki nauczania i wychowania, chętnie korzystającej z doświadczeń starszych nauczycieli, lubianej i szanowanej przez młodzież, angażującej się w prace społeczne przepracowała w ośrodku do 1975 r. Ale gdy podupadająca na zdrowiu matka, mąż po przebytym zawale serca i roczny synek wymagali opieki, postanowiła opuścić Chrzęsne. Zrezygnowała z codziennych dojazdów i znalazła ulubione zajęcie w miejscu zamieszkania. 1 września 1975 r. mając 18 lat doświadczenia zawodowego, podjęła pracę w Szkole Specjalnej w Wołominie przy ulicy Długiej 33, a następnie przy ulicy Miłej 22, gdzie w 2004 r. zakończyła 47 lat pracy nauczycielskiej. W tym czasie zrealizowała cele dotyczące nauczania i wychowania młodzieży, podnosiła wykształcenie: ukończyła Studium Nauczycielskie im. N. Krupskiej w Warszawie, a w 1982 r. uzyskała tytuł magistra pedagogiki specjalnej, kończąc Państwowy Instytut Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie w zakresie pedagogiki specjalnej, resocjalizacji społecznie niedostosowanych.

Pracę Danuty Wisznickiej-Lipko oceniało wielu dyrektorów. W Ośrodku w Chrzęsnem Teresa Kokocińska wnioskowała o przyznanie jej dodatku wybitnego pedagoga, w latach późniejszych także była oceniona jako nauczycielka pełna twórczego zaangażowania w pracę dla dobra dziecka specjalnej troski. Za pracę dydaktyczno-wychowawczą była wnioskowana do odznaczenia Medalem Komisji Edukacji Narodowej, otrzymywała nagrody: ministra, kuratora, inspektora, burmistrza i dyrektora; a za prace społeczne, odznaki: Złotą Odznakę Ligi Ochrony Przyrody i Złotą Odznakę Związku Nauczycielstwa Polskiego, z którym związana była przez całe aktywne życie zawodowe.

Nad urną Danuty Wisznickiej-Lipko, jej była dyrektorka, Alicja Świder przekazała ostatnią opinię: „(...) Nasza Koleżanka - to Człowiek Wielkiego Formatu. Nigdy nie przeszła obojętnie obok potrzebującego pomocy. Niepełnosprawnym dzieciom i innym, potrafiła oddać swój prywatny czas, schronienie we własnym domu, nawet pieniądze, jeśli taka była potrzeba. Zarażała ludzi swoją bezinteresowną serdecznością, uczyła jak postępować, jakich wyborów dokonywać, wielokrotnie łagodziła konflikty wśród uczniów, a czasem wśród grona pracowników. Zawsze brała w obronę słabszych niezależnie czy to był człowiek, pies, kot lub chory ptak. Miała niesamowitą zdolność empatii, dlatego wiedziała komu i jak pomóc, z kim trzeba koniecznie rozmawiać, by rozwiązać problem. Zapamiętamy Ciebie jako niezwykle prawego człowieka, który brzydził się obłudą, cwaniactwem i intrygami. Nauczycielkę, która przykładem własnego życia i pięknymi lekcjami uczyła dzieci szacunku do Boga i Ojczyzny, do ludzi starszych i chorych. (...) Boże, daj nam wiarę, że to ma sens, że nie trzeba żałować przyjaciół, że gdziekolwiek są, dobrze im jest, bo są z nami, choć w innej postaci. I przekonaj, że tak ma być, że po głosach ich wciąż drży powietrze, że odeszli po to, by żyć i tym razem będą żyć wiecznie”.

Dziś gdy mówię: pani Danusia odeszła, myślę też o jej rodzicach Marii i Mieczysławie - Nauczycielach Wielkiego Formatu. Miejscem Ich wiecznego spokoju jest grobowiec rodzinny na Cmentarzu Bródnowskim, kwatera 52 F-5-4.

 

Komentarze  

 
0 # małgorzata 2014-01-04 18:10
byłam w tym zakładzie i nieraz biła nas pani dyrektor rurą od namiotu że plecy były sine i pierścionkami które nosiła na każdym palcu duże żeby mocniej bolało ale to już pszeszłość a byłam tam z tego powodu żezmarli mi rodzice i pan dyrektor ze szkoły osobiście mnie tam zawiózł
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack