Bibuła

Dziś w galerii pojawiły się skany lokalnych publikacji z roku 1989. Jeśli posiadasz w swoich zbiorach wołomińską "bibułę" - daj znać!

wspomnienia o mieście i ludziach

wspomnienia o mieście i ludziach

Strona głównaLudzieŻyciorysy • Pisarka
Pisarka
Ludzie - Życiorysy
Wpisany przez Agata Sobczak   

Nalkowska_3 Zofia Nałkowska (1884 ? 1954)

?Ramy szyby, przez którą patrzę, zawierają najdoskonalszy obraz?1

Ten najdoskonalszy obraz to nie widok górskich szczytów o świcie, zachód słońca nad morzem czy palmy na południu Europy ? to podmokła łąka obsypana kaczeńcami, piaszczyste pagórki porosłe sosnami oraz kwitnące bzy i brzoskwinie, zależnie od tego w jakim pokoju znajdowała się Zofia Nałkowska i przez które okno obserwowała świat.

Nigdy ani wcześniej ? czyli zanim pojawiły się Górki ? ani później gdy już były utracone, żaden widok nie mógł równać się z tym, jaki roztaczał się z okien Domu nad łąkami.

Dzieje Górek wpisane są chyba najdoskonalszą książkę powieściopisarki ? w Dzienniki. Tu dała sobie prawo opowiedzenia najbardziej prywatnej historii domu. Odsłoniła kulisy życia ubogiego ? tak skrzętnie ukrywanego przed światem ? pełnego aspiracji duchowych, ale ciągle zmuszanego do ratowania potrzeb egzystencji. Pokazała ewolucję, jaką przeszły Górki od młodzieńczej, dziewczęcej tęsknoty do estetyki, do urody, do ciekawych ludzi i miejsc aż do przekształcenia tego domu w coś niesłychanie wartościowego, wysokiego, wspaniałego. Obrócenia go w literaturę.

 

Zofia Nałkowska naprawdę kochała swój dom, od samego początku, odkąd tylko nastał. Już jako szesnastolatka notuje:

?Cudnie tu jest. Wszędzie indziej, by widzieć naturę, trzeba iść gdzieś daleko. U nas dość stanąć na ganku lub balkonie. (?) Ja śpię teraz na dole, bo jeszcze nie ma łóżek, mój pokój na górze jest całkiem pusty. (?) Trudno doprawdy wyobrazić sobie, jak strasznie szczęście zależy od pieniędzy. (?) Ze wszystkich stron otaczają mię braki. (?) Jest coś niesmacznego w biedzie. Jest to jakiś stan przykry, z którego wciąż chciałoby się otrząsnąć, jak z oblepiającej pajęczyny. (?) Piszę przy stole, który zrobiony jest z drzwi położonej na starej drewnianej umywalni i przykryty podartą, zniszczoną kapą. Piszę przy świecy dopalającej się w pozieleniałym ze starości lichtarzyku?. 2

Jednak nie była to łatwa miłość. Jak trudne musiało być pogodzenie się z brakami tak elementarnych rzeczy jak łóżka, stół, zeszyty czy papier listowny dla osoby z taką wrażliwością estetyczną, możemy sobie wyobrazić na podstawie ciągłych ?utyskiwań? na sytuację materialną rodziny. Warto zwrócić uwagę na ten wpis do dziennika jeszcze i z tego względu, że stanowi on pewnego rodzaju matrycę, na którą nanoszone będą wszystkie kolejne opisy Górek: miłość i piękno na tle niedostatków, bogactwo doznań estetycznych płynących z obcowania z naturą i ubóstwo materialne równocześnie. Takie od początku były Górki i takie pozostały po swój kres.

?Kocham Górki moje, tak strasznie kocham. Wszystko tam jest tak symbolicznie doniosłe. Biały mój pokój na górze posiada pewien specjalny, zawsze jednakowy zapach, jakby suszonego siana ? (?). Ten brzęczący fortepian w miniaturowym saloniku, taki nieodłączny od Górek ? (?).3

Diarystka wiele razy ukazywała swój dom tak pięknymi słowami, w jej oczach idealny pod każdym względem. Jednak goście trafiający tam zauważali i niedogodności:

?Dom na Górkach, opisywanych tak pięknie wiele razy przez Zofię, był znacznie skromniejszy w rzeczywistości. Dojazd z Warszawy przez Pragę do Wołomina czy przystanku Kobyłka dość uciążliwy. Wyrzuconym się było wśród piaszczystej przestrzeni karłowatych zarośli, pomiędzy dróżki prowadzące do domu. Stał on wśród sosen, tynkowany na biało, pierwsze piętro miało małe balkoniki ogrodzone deskami rżniętymi w deseń. Wejście prowadziło po paru schodkach z prawej strony do wnętrza. Na dole, poza kuchnią, była jadalnia, pokój Zofii i pracownia rzeźbiarska Hanny. Ściany bielone prostym białym wapnem zaznaczały schludność. Obrazów niewiele ale wszystkie w jakiś sposób cenne ? (?).?4

Tak wspomina ten najmilszy dla Nałkowskich dom ich przyjaciółka ? Halina Maria Dąbrowolska. Mimo że, obiektywnie rzecz biorąc, Dom nad łąkami nie wyróżniał się niczym pod względem fizycznym, to wszyscy którzy mieli przyjemność tam przebywać, zwracali uwagę na specyficzny ? liryczny ? klimat tego domu. Klimat, który tworzyli ludzie i zwierzęta:

?A wnętrze domu było równie niezwykłe, jak jego trzy gospodynie. Już w pierwszym obszernym, choć o niskim pułapie, pokoju jadalnym, na wprost drzwi, siedziała na drążku, całkiem bez klatki, niemal na wolności, sowa i wpatrywała się we wchodzących swymi okrągłymi niesamowitymi oczyma.
? To nasza Wunia ? powiedziała pani Zofia (?).
W domu tym były jeszcze i inne stworzenia. Część ich zresztą opisała pani Zofia potem w swej ślicznej książce ?Moje zwierzęta?.
Po pięciu pokojach domu na Górkach biegała, kuśtykając, czarna kawka z przetrąconym skrzydełkiem, pod ścianami przemykał się oswojony zajączek, a nad wszystkimi tymi zwierzętami królował jeż.?5

Poza wymienionymi już w cytacie ?braćmi mniejszymi?, w Domu nad łąkami mieszkały jeszcze psy, koty, oswojone myszy, kury i koń Pomidor.

Z czasem jak zmieniał się świat, zmieniał się i dom pisarki: ?Dwa dni ostatnie (świąteczne) na wsi, na tych samych Górkach. Ale i one nie są niezmienne. W perspektywie z okien brak już wielu ukradzionych drzew. W pustych laskach okolicznych wybudowali masę domków i willi. Słychać z bliska poprzez drzewa głosy ludzkie.?6

W 1910 roku, gdy była w Lugano, przyśni się jej koszmar. Koszmar o innych, zmienionych Górkach; o zmianie, o której będą mówić, że nie zaszła, że tak było zawsze. Śniła o zasypanym rowie, braku drzew i odmienionej matce ? utożsamianej zawsze z domem rodzinnym.7

W lipcu tego samego roku zapisze zdanie, które piętnaście lat później wykorzysta w książce o swoim domu ? Domu nad łąkami: ?Cokolwiek stanie się jeszcze w życiu ? wiem teraz, że tutaj właśnie jest moja przystań. To miejsce, które podobno każdy ma, aby myśleć, że tam umrze.?8

Żadne miejsce na ziemi nie leczyło zdrowia fizycznego i psychicznego pisarki tak, jak jej maleńki pokój na piętrze; żaden widok z okna tak jej nie rozczulał jak ten, który roztaczał się z okna tego właśnie pokoju. Zachwyt nie ustawał nigdy, nawet w obliczu wojny i klęsk osobistych. Do funkcjonowania była jej potrzebna przestrzeń, światło i zieleń. Wszystko to dostawała na raz jedynie w domu na piaszczystych pagórkach, tylko widok z tamtych okien ją satysfakcjonował i dawał poczucie szczęścia: ?To, co widzę przez okno, jest po prostu niesłychanym luksusem oczu. Szyby są jak najcudowniejsze witraże.?9; ?Boże, ile szczęścia. Są te Górki zaczarowanym jakimś miejscem, gdzie życiu memu staje się dobro.?10

Wszelkie przeżycia w scenerii lasu, stawu i torfowych podmokłych łąk u stóp Górek, należały do porządku natury. Górki, od których zaczyna się dziennik, są symbolicznym, duchowym domem Nałkowskiej. Domeną jedynego głębokiego szczęścia płynącego z obcowania z naturą, z krajobrazem, ze zmieniającymi się porami dni i roku, ze zwierzętami i przede wszystkim z bliskimi. Miejscem, w którym rodziło się każde jej szczęście, każda miłość, ale też tym, do którego wracała by goić rany po zadanych jej ciosach. Wszystko, co miało dla niej znaczenie musiało być w jakimś sensie ?przewleczone? przez Górki ? to sankcjonowało jego pozycję w życiu pisarki.

W 1937 roku, na krótko przed sprzedażą, była w Domu nad łąkami po raz ostatni, jeszcze u siebie. To, co zobaczyła nie wzbudziło w niej jednak zachwytu: ?Wróciłam z Górek. Zniszczenie, obłupany, nędzny dom, pozrywany płot, przerzedzony las. (?) Dawno tam nie byłam, już prawie zapomniałam to miejsce.?11

Jesień tego roku zbliżała panie Nałkowskie do tego granicznego wydarzenia, jakim miała stać się sprzedaż domu. Pomimo, że groźba takiego rozwiązania wisiała nad rodziną już od bardzo dawna, bo właściwie od śmierci Wacława Nałkowskiego, to myśl o jej urzeczywistnieniu była dla autorki Domu nad łąkami bolesna: ?Tutaj zastałam ciąg dalszy rozpoczętej przeze mnie przed wyjazdem sprzedaży Górek. Matka tak chce i w ogóle tak trzeba ? ale rzecz jest ciężka i przykra bardzo.?12

Pod datą 17 listopada 1937 roku diarystka zanotowała: ?Górki zostały sprzedane. Nie można już myśleć o wszystkim, co tam było, że o każdej chwili było do wskrzeszenia. Widok z okien, wszystkie kąty ogrodu i lasu, każda pochyłość zbocza, mech suchy i kępki trawy, każdy wystający korzeń na wydeptanej ścieżce. Widok z okien, z okna lewego pokoju ? widok z tylu lat i tych niezapomnianych trzech zim sprzed wojny ? w śniegach, w przestrzeni, w pustce.?13

Odcięcie się od tej życiodajnej siedziby, która była azylem, schronieniem i ucieczką od rzeczywistości, jest dla niej czymś niewyobrażalnym i przerażającym. To przecież tam poddawała rozrachunkowi kolejne etapy swojego życia, tam leczyła się z cierpień miłosnych, tam powracała po kolejnych klęskach, tam się z nich dźwigała i tam pisała. Lecz nade wszystko powrót do Domu nad łąkami, był dla niej powrotem do ojca. Do kotwicy swojego życia, którą dla niej był: ?Za jedyne moje istotne przejście i trwałe w skutkach, za stały cień na życiu uważam utratę ojca.?14 To był 1911 rok i pierwsza tak dotkliwa strata. Druga ? to utrata ukochanych Górek, to jakby powtórne rozstanie z ojcem i wszystkim co go otaczało.

Następny raz powieściopisarka zobaczyła swój dom dwa lata później, gdy jechała po matkę tuż po rozpoczęciu II wojny światowej: ?Po drodze przechodziliśmy koło Górek drogą leśną, która dotąd nazywa się ulicą Nałkowskiego. Nie widziałam tych miejsc od czasu sprzedaży ? każdy pamiętny fragment północnego zbocza, każde drzewo lasu, każda kępa wrzosu ? ach, Boże! Zmiany niewielkie: ogrodzenie z siatki, o którym na próżno marzyłam, większa brama, porządne schody przy furtce. Tylko sam dom trudny do poznania, chociaż po dawnemu skryty za sosnami, otynkowany ? jak zawsze sobie projektowałam ? aż po dach, z okiennicami i ramami okien wymalowanymi na zielono.?15

Po listopadzie 1937 roku Górki zostały na zawsze utracone pod względem materialnym, fizycznym. Ale pod względem duchowym ? nigdy. Powróciła ponownie na to swoje miejsce życia dopiero w 1951 roku.

Na zaproszenie Jerzego Surowcewa przybyła na uroczystą akademię zamykającą akcję zbierania podpisów pod Apelem Sztokholmskim, podczas której wygłosiła przemówienie w obronie pokoju. Równocześnie brała udział w uroczystościach absolwentów Państwowego Technikum Przemysłu Szklarskiego.

Pobyt ten był dla niej pewnym zamknięciem koła życiowego, ale też ogromnym wstrząsem biograficznym. Znalazła się bowiem w miejscu zupełnie obcym: ?Nic nie poznaję. Zielono, nisko. Domeczki, niewiele drzew (?). Jeździłam tędy przecież kiedyś po tamtej wojnie końmi z Janem. Jeździłam chyba i samochodem. (?) Nic nie poznaję. (?) Jest mi, jakbym była widmem, powracającym po śmierci ? na miejsce dzieciństwa i młodości. Ojciec, mateczka, tamci ludzie. (?) Całe ogromne życie nawleczone jest na to miejsce, wszystko było ważne dopiero, gdy przewleczone zostało przez Górki.?16

Później jeszcze kilkukrotnie odwiedziła Nałkowska Wołomin, ale mieszkańcy miasta nie zapomnieli o swojej wielkiej obywatelce. Odwiedzali ją dość często, traktując jako mentora swoich spraw. Odwiedzali ją również czysto towarzysko, na przykład z okazji imienin.17

Warto zauważyć, że istniała grupa osób, która starała się o odzyskanie Domu nad łąkami dla Zofii Nałkowskiej. Propozycja ta wypłynęła niedługo przed obchodami jej jubileuszu i dom miał być hołdem od narodu złożonym powieściopisarce. Jednak nie udało się zrealizować tego zamierzenia.18

Czytając kolejne tomy Dzienników odnajdujemy na przykład takie słowa: ?Na całym świecie mam tylko ten dom na Górkach (...).?19; ?Jest to miejsce ziemi takie podobne do raju.?20; ?Są te Górki zaczarowanym jakimś miejscem, gdzie życiu memu staje się dobro.?21; ?Kocham Górki (?) wszystko tam jest tak symbolicznie doniosłe.?22

Te krótkie, ale bardzo treściwe słowa są jak cegiełki z których Nałkowska buduje temu domowi pomnik literacki, podnosząc go tym samym do rangi symbolu.

Rodzinnemu domowi Zofia Nałkowska poświęciła wiele miejsca w swojej twórczości. Opis Domu nad łąkami znajdziemy i w Dziennikach, i w artykułach prasowych, i w licznych szkicach. Jednak najpełniejszy obraz domu znajdujemy w trzech utworach: Domu nad łąkami, Moim ojcu i Księdze o przyjaciołach.

Temu małemu kawałkowi piaszczystej górki Zofia Nałkowska oddała hołd w niewielkiej książeczce zatytułowanej Dom nad łąkami wydanej w 1925 roku. Kiedy otwieramy tę małą i niepozorną książkę czytamy: ?Gdy myślę, jaki był sam początek, najpierwszy początek ? czas najdawniejszy, kiedy nie było jeszcze naszego domu ? to przypominam sobie taką rzecz: (?) Pierwszy raz w życiu szliśmy drogą piaszczystą, idącą ode wsi wśród łanów żółtego łubinu, w stronę najbliższego lasu ? nic o tym nie wiedząc, że tam w jego głębi czeka już na nas owo miejsce jedyne, miejsce, które musi mieć każdy, aby myśleć, że tam umrze.?23

Takimi właśnie słowami Zofia Nałkowska zaczyna swoją opowieść o domku w małej, szarej miejscowości i ludziach, którzy tam mieszkali. To za sprawą tej książeczki mieszkańcy Wołomina weszli do historii literatury. Prawie każdemu kto mieszka w Wołominie, Zofia Nałkowska kojarzy się nie tylko z Granicą czy Medalionami, ale też z Domem nad łąkami.

Dom nad łąkami to ważna książka w dorobku pisarki. Stanowi ona bowiem wyraz pewnego przełomu w jej pisarstwie. Przestaje bowiem analizować to kim jest ona ? kobieta, jednostka indywidualna ? a zaczyna spostrzegać drugiego człowieka, z całym jego ?dorobkiem?. Ponad to, powraca do ? krainy lat dziecinnych?. W 1922 roku, wydana zostaje powieść Na torfowiskach, zawierająca wszystkie epickie wątki wykorzystane później w wersji rozszerzonej w Domu nad łąkami, w którym nie tylko opisała świat prostych ludzi ale zawarła również elementy autobiograficzne. W tym samym czasie pisarka zaczęła skłaniać się w kierunku gatunków dokumentalnych, w których później osiągnęła mistrzostwo. Do momentu powstania tej powieści Nałkowska zajmowała się przede wszystkim badaniem tego kim jest, ukazywaniem świata wielkiej afery, majątków i polityki, tak jak na przykład w Romansie Teresy Hennert. W Domu nad łąkami autorka przenosi swoją uwagę na tak zwane rzeczy małe i prostego człowieka, który zaczyna ją coraz bardziej interesować i fascynować. Dom nad łąkami powstał z potrzeby serca, z tęsknoty za dzieciństwem, za czasem kiedy blisko byli obydwoje rodzice: ?Ozdobą mojego życia była przyjaźń z ojcem trwająca od początku aż do jego śmierci. I trwająca aż do dziś miłość wzajemna, łącząca mię z matką.?24

Kiedy wszyscy mieszkali razem we własnym domu, pośród ciszy, łąk i ludzi im życzliwych, choć prostych: ?Ten wiejski dom i tamtejszych ubogich ludzi, mieszkających w naszym pobliżu, ich cichy byt drobne sprawy opisałam (?) w książce, która nazywa się Dom nad łąkami.?25

Niedaleko od Warszawy, na piaskach w mało ciekawym i monotonnym krajobrazie rodzi się nowa miejscowość. Powstają gospodarstwa chłopskie i warsztaty rzemieślnicze, zapuszczają w tę ziemię korzenie kolejni ludzie. Wokół Górek różnie toczy się życie, w każdym z domów płynie ono inaczej, swoim niepowtarzalnym nurtem. Ludzie kochają się, pracują, rodzą dzieci i umierają. Każdy dom?świat ma swój charakter, tradycję, swoje radości i smutki. Na ten świat surowy, ale nie pozbawiony piękna patrzy młodziutka, bo zaledwie jedenastoletnia, dziewczynka. Dziewczynka, która nie pasuje do tego świata, żyje trochę obok, ale mimowolnie wpasowuje się w niego. Młodziutka Zofia uważnie obserwuje to, co dzieje się wokół niej. Po latach, gdy będzie już dorosłą Zofią Nałkowską, wracać będzie do tego jedynego w jej życiu prawdziwego domu i nie zapomni o ludziach, przy których dorastała. Była świadoma tego, że i ci ludzie mieli wpływ na kształtowanie się jej osoby. Jasno określali, każdy na swój sposób, granice moralności. Różnice w postrzeganiu tego co dobre, przyzwoite, moralne są bardzo wyraźne, dzięki czemu nie sposób pomylić sylwetek kolejnych sąsiadów, sylwetek które widzimy wyraźnie i plastycznie. Magda, młoda, brzydka wiedźma, leci w śnieżną zawieruchę do swojego kochanka, gajowego. Gospodarstwo pani Dziobakowej oparte jest na zasadach ładu i porządku. Weronka cieszy się niezmąconym szczęściem rodzinnym. Stara Szcześniakowa rządzi wszystkim: mężem, dziećmi i gospodarstwem, pilnuje każdego morga ziemi. Nałkowska nie jest bezkrytyczna wobec tej wiejskiej rzeczywistości. W tej galerii sąsiadów są ludzie mądrzy i głupi, źli i dobrzy, grzeszni i cnotliwi, kochający i nienawidzący. Ludzie mieszkający ?nad łąkami? nie są myślicielami, są zapobiegliwymi uprawiaczami ziemi. Żyją sprawami przedmiotów: domu, ogródka, drobnego inwentarza, w świecie prostych pojęć i prawd. Borykają się ze swoim losem na miarę własnych możliwości intelektualnych i emocjonalnych, na miarę własnych wyobrażeń o istocie życia i świata.

Jak wyglądały kontakty Nałkowskiej z tymi ludźmi? Nie była ona przecież kobietą związaną z ziemią, z życiem rolniczym, nie miała żadnego doświadczenia w życiu wiejskim w odróżnieniu na przykład do Marii Dąbrowskiej, która znała realia takiej egzystencji. Rodzina Nałkowskich nie przykładała wielkiej wagi do prowadzenia domu ? w znaczeniu gospodarczym, technicznym. Chociaż niezbyt zamożni i mieszkający na wsi, prowadzili życie zgodnie ze stylem jaki przynależał klasie oświeconej. Mimo to Zofia potrafiła wyjść naprzeciw swoim sąsiadom. Dzięki ciekawości świata tych prostych ludzi mogła się do nich zbliżyć, wzbudzać zaufanie i szacunek. Z bardzo bliska poznała życie codzienne, pozbawione wszelkich upiększeń i ozdób, surową egzystencję prostych ludzi. Egzystencję prostą, ale nie pozbawioną przejawów kultury ? kultury, która ten naturalistyczny żywot podporządkowuje prawom wypracowanym przez ową społeczność.

Dom nad łąkami to książka przełomowa w twórczości Zofii Nałkowskiej pod trzema względami. Po pierwsze, to przeniesienie zainteresowania ze spraw arystokracji, inteligencji, skomplikowanych powiązań ludzkich i uczuć na sprawy prostego, zwykłego człowieka. Zmiana stosunku do świata i ludzi ? tak jak już wcześniej wspomniałam. Po drugie, to zupełnie inna, w porównaniu do wcześniejszych, forma i język utworu. Nałkowska w tej książce zawarła elementy autobiograficzne i zmieniła język ? obecną do tej pory rozlewność, malowniczość i bogactwo stylu zamieniła na zwięzłość, prostotę i jasność ? dzięki czemu uzyskała realistyczny opis przeżyć i faktów. Ostatnią cechą tego utworu, którą można nazwać przełomową, jest konstrukcja. Opowieść o Górkach zawiera wiele elementów, które praktycznie powinny wykluczyć ją z kategorii powieści. Przede wszystkim to brak jednoznacznego bohatera i normalnej fabuły. Jest to utwór łączący w sobie elementy pamiętnika i reportażu, jednocześnie zachowując harmonię proporcji między epiką a liryzmem. Epicki charakter w tej powieści mają te fragmenty, które podają realistyczny obraz bytu prostych ludzi z punktu widzenia młodej dziewczyny wyrastającej ze środowiska postępowej inteligencji. Z liryzmem mamy do czynienia w tych miejscach, w których Nałkowska próbuje odnaleźć ?czas utracony?, czas szczęśliwego dzieciństwa. Udało się jej połączyć ze sobą bardzo odmienne elementy: obiektywizm z subiektywizmem widzenia świata i przedmiotowość z podmiotowością. Na stronach Domu nad łąkami znajdujemy ponad to szczególną mieszankę spojrzenia dziecka, które wspomina swoje wtajemniczenie w świat, w dorosłość zgodnie ze swoimi możliwościami zrozumienia i swoją wyobraźnią, i człowieka dorosłego, pisarki która porządkuje te wspomnienia. Uogólnia je w sagę życia, które toczy się zgodnie z prawami natury i z cyklem pór roku, wracając zawsze do tego samego punktu.

Mimo, że obserwacja rzeczywistości u Nałkowskiej jest tak dokładna, naturalistyczna niemal nie ma w niej chłodu, jest natomiast pasja i zauroczenie.

Napisałam wcześniej, że powieść ta nie ma jednego głównego bohatera, ale ma coś, co spaja wszystkie wątki, postacie i historie w jedną całość: to motyw domu. Stanowi on wyraz losu człowieka, jest symbolem jego sytuacji społecznej. Historie domów, to historie ludzi; to jak wyglądają, jakie są ich oblicza odbija się w obliczach ludzi z nimi związanych. Na domach tych widać upływ czasu, ulegały one przeobrażeniom, niektóre umierały a w ich miejsce rodziły się nowe ale nieprzerwanie pełniły rolę gniazda, bardziej lub mniej szczęśliwego.

Wśród tych domów był jeden, który ?(?) stał się wzorem dla innych domów i miarą i prawem i najdroższym na zawsze wspomnieniem.?26 To z okien tego domu wzrok młodej kobiety biegł nad łąki, to pokoik na piętrze stał się punktem obserwacyjnym dla narratora i to wszystko, co otaczało Górki, stało się kwintesencją piękna: ?Widziałyśmy (?) wiele krain i miast i wiele różnych domków, stojących w ogrodach na wzgórzu. (?) Ale widok z naszego domku ? ponad brzoskwiniami i czereśniami ? na dużą łąkę w dole i zielony las na horyzoncie ? wcale nie przestał być najpiękniejszy.? 27

Tytuł utworu Dom nad łąkami też jest wieloznaczny. Odnosi się nie tylko do usytuowania domu wzniesionego na wzgórzu, ale także do punktu widzenia pisarki, która potrafiła spojrzeć na szeroki horyzont przed sobą, horyzont naturalny, krajobrazowy; horyzont ludzki. Dzięki takiemu punktowi odniesienia Nałkowska umiała zauważyć życie toczące się wokół niej i jej ukochanego domu, a dzięki swojemu talentowi potrafiła to, co widzi ubrać w słowa i dać świadectwo temu życiu. Nie ukrywajmy, trzeba było jej wrażliwości i artyzmu aby zobaczyć piękno w tych pozornie szarych i monotonnych miejscach, by zobaczyć wielkie namiętności, łzy i uśmiechy cichych, prostych ludzi z podwarszawskiej wsi. Trzeba było kochać to miejsce całym sercem i całą duszą aby napisać: ?(...) domu drogi, gdzie nie ma już mnie, gdzie najbliżsi, w cudne letnie wieczory siedząc pod lampą wiszącą w tym za małym jadalnym pokoju, który tak ładnie i pogodnie wygląda z dołu przez gałęzie, gdzie się idzie drogą nad łąką ? myślą może teraz o mnie i pamiętają ? domu mój drogi, najlepsza, najświętsza, najbliższa łez tęsknota moja jest zawsze przy tobie! I jeżeli stanie się, że umrę gdzie indziej, to jednak o tym właśnie pomyślę w ostatniej godzinie, pomyślę tymi samymi słowami, które powiedziałam już raz z największej głębi serca i najmocniejszej wiary: dom swój i przystań ostatnia.?28

Dom nad łąkami to dla Zofii Nałkowskiej nie tylko budynek, to przede wszystkim ludzie: ci bliscy, najbliżsi i ci, którzy żyli w otoczeniu tego magicznego dla pisarki miejsca.

Wielu z tych ludzi upamiętniła w swojej twórczości. Każda z jej książek była efektem ciężkiej pracy, każdej poświęcała mnóstwo czasu. W dorobku Nałkowskiej znajduje się jednak książka szczególnie dla niej ważna, książka, nad którą pracowała przez pół życia ? Życie wznowione. Miała to być biografia jej ojca ? Wacława Nałkowskiego. Pisarka przez wiele lat badała dokumenty pozostawione przez ojca, szukała potwierdzenia autentyczności zawartych w nich informacji zarówno dotyczących osoby samego Wacława Nałkowskiego jaki i innych członków rodziny. Miała już gotowe części rękopisów; porządkowała materiały, lecz nie udało się jej doprowadzić tego dzieła do końca. Śmierć przerwała pracę na tą ostatnią książką i, tak naprawdę, dziełem jej życia.

Biografia Wacława Nałkowskiego nigdy nie trafiła do druku, bo za życia Nałkowskiej nie była jeszcze gotowa a po jej śmierci nikt nie odważył się zmierzyć z materiałami, które pozostawiła. Może dlatego, że sama Nałkowska pracowała nad tą książką z niewiarygodną skrupulatnością i pietyzmem ? właściwie dla każdego zdania szukała potwierdzenia w faktach ? a każdy, kto zechciałby być kontynuatorem dzieła i wykonawcą testamentu pisarki, obawia się, iż nie dorówna jej.

Niewielką część materiału zgromadzonego do biografii Wacława Nałkowskiego pisarka zawarła w małej objętościowo książeczce wydanej w 1953 roku, poświęconej temu wybitnemu geografowi pod tytułem Mój ojciec. Była to pozycja napisana dla młodzieży i jej przede wszystkim dedykowana.

Mój ojciec to książka, która przenosi nas do krainy lat dziecinnych, do beztroskich radosnych chwil spędzonych na Górkach. Nałkowska wspominając swoich rodziców i dziadków, prowadzi czytelnika do miejsc ulubionych w młodości, w których artyści ciągle znajdują niewyczerpane źródła tematów. Książka ta, to jeszcze jeden ?medalion? Nałkowskiej urzekający zwięzłością, przejrzystością stylu i prostotą w celnym wyrażaniu spraw najtrudniejszych. W karty tej powieści ? życiorysu Wacława Nałkowskiego ? wpisana została historia Górek. Na stronach tej właśnie książki wyjaśniona została również geneza nazwy Górki, pod którą dom Nałkowskich przeszedł do historii rodziny i literatury.29 Nałkowska opisuje tam również swoje dziecięce zajęcia, które były jej i Hanny obowiązkiem: ?To była nasza dziecinna robota ? sypanie tych tarasów.?30

Poza pracą fizyczną w ogródku cała rodzina pomagała ojcu w jego pracy, córki pisały pod ojcowskie dyktando, tłumaczyły prace geograficzne, zestawiały indeksy i projekty ilustracji do dzieł ojca. Czas pokazał, że ten dom był pracownią nie tylko dla Wacława, ale też dla jego córki Zofii, która tam właśnie pracowała nad wieloma swoimi książkami. Lata dzieciństwa i wczesnej młodości, które Zofia Nałkowska spędziła na Górkach to nie tylko czas zabawy, prac w ogródku czy pomocy ojcu, to również czas edukacji i zdobywania początkowej, ale gruntownej, wiedzy o życiu.

Zofia Nałkowska w swoich utworach ukazywała nie tylko ludzi, i nie tylko z ludźmi czy domem, w znaczeniu materialno - budowlanym, kojarzyły się jej lata szczęścia spędzone w domu na wołomińskich Górkach. Dom dla niej to ludzie, miejsce i zwierzęta. Z obcowania na Górkach ze zwierzętami powstały rozmaite studia tych stworzeń, jak mówił św. Franciszek ? braci mniejszych. I tak, jak życzyłby sobie św. Franciszek, Nałkowska zwierzęta traktowała jak powinowatych ludzi, które tak samo jak my, uczestniczyły w boskim akcie stworzenia i razem z nami dzielą byt na ziemi. Przypisywała im również duszę, w przeciwieństwie do nauk Kościoła. Uważała, że zwierzęta tak samo jak ludzie posiadają wrażliwość i ciekawość świata i też mogą cierpieć. Te cechy, według Nałkowskiej, zbliżają ludzi i zwierzęta. Taki właśnie stosunek pisarki do zwierząt sprawił, że człowiek nie jest jedynym bohaterem jej utworów i znajdujemy w jej twórczości również swoiste ?charaktery? zwierzęce.

Niewielka piaszczysta górka, mały drewniany domek i, jeśli by przyjąć ilość zwierząt jako wyznacznik zamożności właścicieli, bardzo bogate gospodarstwo. W wołomińskich Górkach znalazły schronienie i dom, na dłużej lub krócej, liczne zwierzęta: sarna Basia, sowa Wunia, koń Pomidor, psy: Morus, Diana i Półmordek oraz mały jeż, zając, królik, myszy i koty. U Zofii Nałkowskiej zwierzęta to nie tylko żywiciele człowieka czy siła robocza konieczna do pracy, to najlepsi przyjaciele i tak jak ludzie, pełnowartościowi domownicy. Lata wspólnie spędzone z tymi istotami na Górkach, obserwacja ich i przyjaźń z nimi zaowocowały powstaniem trzech książek o zwierzętach: Moje zwierzęta, Między zwierzętami oraz Księga o przyjaciołach, którą Nałkowska wraz z Marią Jehanne Wielopolską napisały w 1927 roku i która zawierała znane motto: ?im bardziej poznajemy ludzi, tym bardziej kochamy zwierzęta.?31

Książki te są nie tylko wyrazem sympatii pisarki do zwierząt, ale czegoś o wiele głębszego ? jej podejścia do ludzkiej egzystencji. Nałkowska, w swojej twórczości, choć nie wiadomo na ile świadomie, często ulegała tendencji do antropomorfizacji zwierząt. Zachowanie takie było najprawdopodobniej wynikiem jej wychowania ? to od ojca przejęła filozofię życia, według której wszyscy ludzie powinni być traktowani z takim samym szacunkiem, a zwierzęta i ludzie stawiani na jednej płaszczyźnie poznawczej i interpretacyjnej. Nałkowska pisała o tym tymi słowami: ?Było wiadomo, że sprawy dzieci nie są w niczym godne lekceważenia i że o wszystko wolno pytać. Kobiety powinny były mieć te same prawa co mężczyźni, do chłopów trzeba było mówić ?pan? i ludzie wszystkich narodów i wyznań byli sobie równi. (?) Nie wolno było odprawiać z niczym żebraka, dla zwierząt trzeba było być dobrym.?32

Zwierzęta w twórczości Nałkowskiej stanowią temat poboczny, ale wyraża on przekonanie o płynności granic między światami ludzi i zwierząt. Powieściopisarka dodatkowo w specyficzny i indywidualny sposób postrzegała zwierzęta. Nie są one rzeczami w rękach człowieka, służącymi czy narzędziami, dzięki którym osiągamy swoje cele. Nie są to również ludzie w przebraniach zwierząt, których zachowania i charaktery mają obnażać naszą ludzką naturę. Zwierzęta są zwierzętami, a pisarka poddając je wnikliwej i obiektywnej obserwacji stara się jedynie oddać jak najbardziej rzeczowy portret ulubionego zwierzęcia. Portret pozbawiony etycznej oceny czynów zwierzęcia i niezależny od jego relacji z ludźmi. Powaga opisu, jego skrzętność, czasami nawet suchość czy powściągliwość świadczą o tym, jak wysoką wagę mają dla Nałkowskiej te codzienne, pospolite sprawy i stworzenia. Pokazuje ona w ten sposób, że angażowanie się w życie zwierząt jest poniekąd formą osobistego wyrażania siebie.

Dzięki prostocie opisów Nałkowska pozwoliła zwierzętom żyć własnym, nieskomplikowanym i nie zafałszowanym życiem. Sama tylko czasami, subtelnie wstępuje w ten prosty świat, wyrażając swoją radość z obcowania z nimi, na przykład gdy uda się oswoić dzikiego zająca mówi: ?Boże, ile szczęścia.? 33

Te trzy książki o ?braciach mniejszych? nie są największymi osiągnięciami pisarki, pozostają wręcz na marginesie jej twórczości, ale pokazują stosunek Nałkowskiej do przyrody i do świata zwierząt. Łączy je jeszcze jedno: filozofia życia według Nałkowskiej, która uważała, że jedynie poddanie się naturalnym prawom instynktu i dostosowanie się do rytmu przyrody i zwierzęcego bytu zapewni jednostce wewnętrzną równowagę. Panteizm Nałkowskiej to tęsknota za ciszą i spokojem, a tym samym za rodzinnym domem na piaszczystych Górkach.

Biografia pisarki

Zofia Nałkowska urodziła się 10 listopada 1884 r. w Warszawie jako starsza z córek Anny z Šafranków i Wacława Nałkowskich. Obydwoje rodzice pisarki z wykształcenia byli geografami. Matka, poza opieką nad dwiema córkami ? Zofią i młodszą o cztery lata Hanną, późniejszą rzeźbiarką ? zajmowała się pisaniem podręczników do nauki geografii dla dzieci. Wacław Nałkowski natomiast przez całe życie zajmował się pracą naukową ? pisał prace zarówno czysto geograficzne, krytyczno?literackie jak i o problematyce społecznej. W historii nauki polskiej zapisał się przede wszystkim jako znakomity geograf, ale też jako jeden z pierwszych przedstawicieli nowoczesnej myśli społecznej.

Przez pierwsze lata swojego życia Zofia mieszkała w Warszawie, gdzie w latach 1891-1901 ? z pewnymi przerwami ? uczyła się na pensji panny Hoene.

W 1895 r. Wacław Nałkowski zbudował dom w Wołominie, na tak zwanych Górkach. Jesienią tego samego roku rodzina przeprowadziła się z warszawskiego mieszkania do tego domu, gdzie niespełna dwunastoletnia Zofia rozpoczęła pisanie swojego dziennika. W domu tym rodzina Nałkowskich mieszkała bez przerwy przez trzy lata, po czym wróciła do Warszawy a Górki pozostały domem letniskowym.

W 1898 r. młodziutka Zofia debiutowała wierszem Pamiętam na łamach ?Przeglądu Tygodniowego? zaś debiut prozatorski przypadł na rok 1904, kiedy w ?Przeglądzie? zaczęły ukazywać się w odcinkach Lodowe pola.

W tym samym roku Zofia Nałkowska wyszła za mąż za poetę Leona Rygiera i razem przeprowadzili się do Górek. Po dwóch latach wyjechali do Kielc, gdzie wspólnie redagowali ?Echa Kieleckie?. W tym samym roku powieściopisarka udała się też w swoją pierwszą podróż zagraniczną do Abbacji nad Adriatykiem.

Mając 23 lata wygłosiła kontrowersyjny odczyt pt. ?Uwagi o etycznych zadaniach ruchu kobiecego? na Krajowym Zjeździe Kobiet Polskich. W tym samym też roku poznała Stefana Żeromskiego, z mężem wróciła do Warszawy po zlikwidowaniu ?Ech Kieleckich?.

Rok 1909 okazał się być rokiem egzaminu z nauk wyniesionych z domu; nauk ojca. Wraz z Wacławem Nałkowskim bierze udział w rozprawie sądu partyjnego nad Stanisławem Brzozowskim, jako świadek obrony i na pewien czas przenosi się do Krakowa. W roku następnym odbywa swoją drugą zagraniczną podróż ? tym razem do Włoch.

29 stycznia 1911 r. to data jednego z najbardziej wstrząsających wydarzeń w życiu powieściopisarki ? tego dnia umarł jej ukochany ojciec, przewodnik i mentor. W tym samym roku rozstała się definitywnie z mężem ? Leonem Rygierem ? choć rozwód formalny nastąpił dopiero kilka lat później.

W roku 1912 odbyła podróż do Drezna przez Pragę. Do wybuchu I wojny światowej w formie książkowej wydaje następujące utwory: Lodowe pola (1904), Kobiety (1906), Książę (1907), Rówieśnice (1909), Koteczka, czyli białe tulipany (1909), Narcyza (1910), Lustra (1911).

W czasie I wojny światowej mieszkała wraz z matką i siostrą ponownie na Górkach. W 1916 r. poznała Jana ?Jura? Gorzechowskiego ? bojowca PPS-u i bliskiego współpracownika Józefa Piłsudskiego ? późniejszego swojego męża.

Po zakończeniu wojny w 1918 r. zostaje kierowniczką działu literackiego w Wydziale Propagandy Zagranicznej Prezydium Rady Ministrów a dwa lata później została członkiem Związku Zawodowego Literatów Polskich.

W 1922 r. ponownie wyszła za mąż i po dwóch latach małżeństwa wraz mężem Janem wyjechała do Grodna, gdzie został on komendantem żandarmerii wojskowej a Zofia skupiła się na działalności społecznej. Gorzechowscy w 1925 r. jadą na leczenie klimatyczne do Leysin-Fey w Szwajcarii. Powrót z Grodna do Warszawy miał ścisły związek z przewrotem majowym, po którym Gorzechowski objął stanowisko komendanta miasta stołecznego.

Od tego momentu nastąpiły najlepsze zawodowo dla pisarki lata. Po ostatecznym rozejściu się z mężem w 1928 r. Zofia Nałkowska wyjechała do Francji, gdzie zwiedziła Niceę, Avignon i Paryż.

Po powrocie do Polski otrzymała nagrodę literacką miasta Łodzi a w 1930 r. Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. W 1932 otrzymała nominację na członka Polskiej Akademii Literatury, przyłączyła się też do literackiej grupy ?Przedmieście?. Rok 1936 przyniósł pisarce Nagrodę Państwową za Granicę i wyróżnienie Złotym Wawrzynem Polskiej Akademii Literatury. W następnym zaś wyjechała do Paryża, gdzie uczestniczyła w obradach kongresu PEN-Clubu i wygłosiła swój referat ?Pisarz i krytyk?.

W tym samym roku sytuacja materialna zmusiła panie Nałkowskie do podjęcia jednej z trudniejszych decyzji jaką była sprzedaż Górek.

W latach 1914-1939 ukazały się drukiem następujące utwory: Moje zwierzęta (1915), Tajemnice krwi (1917), Książę Emil (1920), Charaktery (1922), Romans Teresy Hennert (1924), Dom nad łąkami (1925), Małżeństwo (1925), Choucas (1927), Księga o przyjaciołach napisana wspólnie z Marią Jehenne Wielopolską (1927), Niedobra miłość (1928), Ściany świata (1931), Między zwierzętami (1934), Granica (1935), Niecierpliwi (1939) oraz dramaty: Dom kobiet (1930), Dzień jego powrotu (1931) i Renata Słuczańska (1936).

Gdy wybuchła II wojna światowa Zofia Nałkowska uciekła wraz z Polą Gojawiczyńską i jej córką oraz Bogusławem Kuczyńskim ? ówczesnym swoim przyjacielem ? z Warszawy w kierunku Lublina. Matka jej Anna i siostra Hanna w tym czasie były u przyjaciółki rodziny ? Wacławy Mossakowskiej z domu Woyciechowskiej ? w Wołominie. W pierwszych dniach października pisarka wróciła do Warszawy, ale bez swojego towarzysza Kuczyńskiego. Razem z siostrą otworzyły sklep z wyrobami tytoniowymi, który stał się ich źródłem utrzymania w czasie okupacji.

W 1942 r. gdy w stolicy nastaje czas głodu, nasila się terror i wzmaga eksterminacja ludności, zmarła Anna Nałkowska ? był to drugi, po śmierci ojca, tak dotkliwy cios dla pisarki.

Czas Powstania Warszawskiego, kiedy unicestwieniu uległ cały jej majątek, spędziła w domu swoich przyjaciół Zofii i Gustawa Zahartów w Adamowiźnie, w którym mieszkała już właściwie do końca wojny.

Od 1944 r brała udział w pracach Krajowej Rady Narodowej. Na początku 1945 r. przeniosła się razem z Genowefą Goryszewską ? swoją wierną pomocą domową i późniejszym sekretarzem ? do Łodzi. Została posłanką KRN i członkiem Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, co zaowocowało napisaniem Medalionów.

W pierwszym roku po zakończeniu wojny wyjechała do Paryża jako członek delegacji Towarzystwa Przyjaźni Polsko ? Francuskiej, którego jest prezesem. W tym samym roku została wiceprezesem Komitetu Obrońców Pokoju i Ligi Walki z Rasizmem oraz została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi. W latach 1946 -1949 wzięła udział w Kongresie PEN-Clubu w Pradze, wrocławskim Światowym Kongresie Intelektualistów w Obronie Pokoju oraz Światowym Kongresie Pokoju w Pradze. Od 1947 do 1954 r. Zofia Nałkowska była posłanką na Sejm.

W 1950 r. ponownie wróciła do Warszawy, gdzie mieszkała już do śmierci. W 1952 r. zorganizowano pisarce jubileusz pięćdziesięciolecia pracy twórczej i odznaczono ją Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Rok później otrzymała Nagrodę Państwową I stopnia za całokształt twórczości.

Zofia Nałkowska zmarła 17 grudnia 1954 roku. Pochowana została w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach 20 grudnia 1954 roku.

W okresie powojennym i po śmierci pisarki drukiem ukazały się następujące utwory: Medaliony (1947), Węzły życia (1948), I tom drugiej wersji Węzłów życia (1950), Mój ojciec (1953), II tom drugiej wersji Węzłów życia (1954), Pisma wybrane (1954), poszerzona wersja Pism wybranych (1956), Widzenie bliskie i dalekie (1957) oraz od 1970 roku Dzienniki.

W ciągu życia współpracowała z takimi gazetami i czasopismami jak: ?Przegląd Tygodniowy?, ?Prawda?, ?Młodość?, ?Echa Kieleckie?, ?Sfinks?, ?Świat?, ?Trybuna?, ?Tygodnik ilustrowany?, ?Oblicza Dnia?, ?Studio?, ?Gazeta Polska?, ?Kuźnica? oraz ?Odrodzenie?.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack