Bibuła

Dziś w galerii pojawiły się skany lokalnych publikacji z roku 1989. Jeśli posiadasz w swoich zbiorach wołomińską "bibułę" - daj znać!

wspomnienia o mieście i ludziach

wspomnienia o mieście i ludziach

Strona głównaWycinkiInne • Herbatka u pani Zofii
Herbatka u pani Zofii
Wycinki - Inne
Wpisany przez Marta Krakowska   

Nalkowska_5 ?Dom nad Łąkami? w czasach Wacława Nałkowskiego, ojca Zofii Nałkowskiej, często pełnił rolę ?salonu intelektualnego?. Nałkowski, nie tylko wybitny geograf, ale także publicysta, ważny przedstawiciel młodopolskiej inteligencji, kultywował bogatą i piękną tradycję salonów z przełomu XVIII i XIX w. W tym czasie, taka forma działalności polskiej inteligencji, odgrywała znaczną rolę w formowaniu się społecznej i patriotycznej świadomości Polaków.

Kontynuacja tradycji

Zofia Nałkowska w okresie międzywojennym kontynuowała tę piękną tradycję. Drzwi jej domu były otwarte nie tylko przed pisarzami i publicystami o ugruntowanej pozycji, ale także przed młodymi początkującymi literatami.

Witold Gombrowicz we ?Wspomnieniach polskich? tak pisze o spotkaniach u pisarki:

?Nałkowska w tym właśnie się najbardziej lubowała - w wywąchiwaniu talentu, w wyszukiwaniu wartości, choćby takich, co to nie dojrzysz bez lupy. Przynoszono jej skrypt nikomu nieznanego poety, a po trzech dniach już dyskutowano o nim na herbatce [...], mnie też nie odmówiła pomocy i rady, nic dziwnego, że młodzież garnęła się do niej. [...] Jeśli Nałkowską przechowuję we wdzięcznej pamięci, to dlatego, że była jedną z bardzo nielicznych literatek, które nie traktowały mnie z ciotczynym pobłażaniem, z wyżyn swej ciotczynej wiedzy o literaturze. Oddycham doprawdy na wspomnienie spokojnej a celnej inteligencji tej wybitnej pani.?

Gombrowicz bywał u Nałkowskiej w jej mieszkaniu przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie, gdzie w okresie międzywojennym pisarka organizowała liczne i cieszące się ogromnym szacunkiem wieczory autorskie i seminaria literackie. Wołomińskie Górki pełniły wówczas rolę azylu, gdzie Nałkowska mogła spokojnie oddawać się pracy twórczej. Niemniej niektórzy (prawda, że nieliczni) przedstawiciele ówczesnego życia intelektualnego dostępowali zaszczytu odwiedzenia pisarki w jej ukochanym "Domu nad Łąkami", należeli do nich m.in. Janina Peretjakowicz ? nauczycielka geografii w Wołominie, prof. Stanisław Lencewicz z żoną ? wybitny geograf, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, który mieszkał w Wołominie niedaleko Nałkowskich, Olgierd i Wlastimila Korolkiewiczowie ? właściciele majątku w Nowej Wsi (Nałkowska zaprzyjaźniła się z państwem Korolkiewiczami w okresie swojego małżeństwa z Janem Gorzechowskim, który często u nich bywał). Trudno pominąć odwiedziny w "Domu nad Łąkami" Xawerego Dunikowskiego, wielkiego rzeźbiarza, nauczyciela rzeźby Hanny Nałkowskiej. Z jego wizytami w Wołominie związana jest pewna zabawna anagdota, którą przytoczyła Karolina Beylin w swoim wspomnieniu o Zofii Nałkowskiej. Otóż, pewnego dnia Dunikowski złożył wiztę paniom Nałkowskim w ich domu w Wołomnie. I wówczas przyszła mu do głowy myśl, aby koniakiem, którym go poczęstowano potraktować jeża. Całkowicie pijany jeż długo zataczał się po pokojach, ku zdumieniu innych zwierząt oraz rozbawieniu gospodyń i rzeźbiarza.

Wizyta w "Domu nad Łąkami" certyfikatem talentu

Gośćmi Zofii Nałkowskiej w Wołominie byli także: Bruno Schulz, Michał Choromański, Alfred Łaszowski oraz Anna Szymanowska nazywana Nulą, najstarsza siostra kompozytora Karola Szymanowskiego. O ich pobytach świadczą dość lakoniczne zapisy w "Dziennikach", będące jednak dowodem ich obecności w wołomińskim domu pisarki. Dla Schulza, Łaszowskiego i Choromańskiego, wówczas początkujących pisarzy, fakt podjęcia jako gości przez wybitną pisarkę w jej domu w Wołominie, był niewątpliwie świadectwem uznania dla ich talentu. Każdy z tych pisarzy był niezwykle interesujący; nie ulega wątpliwości, że byli ludźmi o przenikliwej inteligencji, swego rodzaju fenomenami. Niemniej dzieliły ich różnice w pochodzeniu społecznym, wyznawanym światopoglądzie, a także rodzaj uprawianej prozy. Łączyła ich osoba Zofii Nałkowskiej.

Znajomość Alfreda Łaszowskiego i Zofii Nałkowskiej była dziwna i fascynująca zarazem. Trudno uwierzyć, że osoby tak odmienne w sposobie postrzegania rzeczywistości mogły się cenić, szanować, a nawet darzyć uczuciem. Łaszowski był postacią, która budziła kontrowersje. Absolwent filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, był jednym z najlepszych studentów prof. Tatarkiewicza. W czasie studiów związał się ze skrajnie prawicowymi organizacjami: Falangą Bolesława Piaseckiego i ONR. W okresie dwudziestolecia międzywojennego współpracował z tak znanymi tytułami jak: "Prosto z mostu", "ABC" oraz z pismami o profilu artystycznym: "Pion", "Studio", "Gazeta Artystów". Łaszowski miał opinię antysemity i była to opinia w dużej mierze zasłużona, jednakże nie do końca, skoro ów "antysemita" był gorliwym wielbicielem poezji Leśmiana i zaręczył się z jego córką (małżeństwo nie doszło do skutku).

Ta niejednoznaczność autora "Psów Gończych" oraz szkiców "Literatura i styl życia", w połączeniu z błyskotliwą inteligencją, fascynowała Nałkowską, która pisała o "obcej, amoralnej atmosferze, w której odbywa się i realizuje jego istotna wartość".

Alfred Łaszowski podczas spotkania literackiego w Muzeum Marii Dąbrowskiej w Warszawie na krótko przed swoją śmiercią (zmarł 10 kwietnia 1997 r.) z wielką atencją wspomninał Zofię Nałkowską i jej dom w Wołominie. W niezwykle poruszający sposób opowiadał o swojej młodzieńczej fascynacji i miłości do niezwykłej kobiety i znakomitej pisarki.

15 sierpnia 1932 r. Nałkowska zanotowała: "Wczoraj rano odjechał Michał Choromański, który był tu [na Górkach] przez dwa pogodne dni. Czytaliśmy jego drugą powieść, która wymaga językowych poprawek. Jest dobra."

Jest to jedyny zapis świadczący o pobycie Choromańskiego w Wołominie. Michał Choromański był postacią nietuzinkową. Autor "Zazdrości i Medycyny" oraz "Schodami w górę, schodami w dół" urodził się w 1904 r. w Elizawetgradzie na dalekiej Ukrainie, w rodzinie polskiej, (co ciekawe, z Elizawetgradu pochodziła również rodzina Karola Szymanowskiego). Wybuch I wojny światowej zapoczątkował splot tragicznych wypadków w jego życiu. W 1917 r. Choromańscy wraz z Szymanowskimi opuszczają Elizawetgrad i przenoszą się do Kijowa, gdzie w 1918 r. raniony pociskiem w brzuch umiera Konstanty Choromański, ojciec Michała. Na początku lat 20. ubiegłego stulecia pisarz wraz z matką przyjeżdża do Zakopanego, gdzie żyją w potwornej biedzie. Pomocną dłoń podaje im przyjaciel z Elizawetgradu, Karol Szymanowski, który sam w bardzo trudnych warunkach mieszka w swojej willi zwanej "Atmą". Zakopane w owym czasie było miejscem gdzie spotykali się najznamienitsi ludzie literatury i sztuki, m.in Witkacy, Julian Tuwim, Rafał Malczewski. Tam właśnie narodziła się trudna, wielotetnia przyjaźń pomiędzy Nałkowską a Choromańskim.

W 1934 r. Michał Choromański za powieść "Zazdrość i Medycyna" otrzymał nagrodę Młodych Polskiej Akademii Literatury, której członkiem była Zofia Nałkowska. Lata 30. to pasmo sukcesów Choromańskiego, publikował w "Wiadomościach Literackich", uznany został za wybitnego pisarza i znawcę psychiki ludzkiej. W 1935 r. poznaje i wiąże się na resztę życia z Ruth Sorel, wybitną niemiecką tancerką, która po dojściu Hitlera do władzy z powodu rasistowskich prześladowań, szukała schronienia w Polsce. Po wybuchu II wojny światowej Choromański bierze z Ruth ślub, wyjeżdżają do Brazylii, a potem do Montrealu w Kanadzie. Powracają do Polski w 1957 r., ale Choromańskiemu nie udaje się już odzyskać pozycji cenionego pisarza. Niestety, nie doczekał znakomitych ekranizacji swoich powieści: w 1973 r. "Zazdrość i Medycynę" wyreżyserował Janusz Majewski, a w 1988 r. - "Schodami w górę, schodami w dół" - Andrzej Domalik. Umarł w 1972 r. w całkowitym zapomnieniu.

Rok 1892, 12 lipca, Drohobycz, małe miasteczko na wschodnich krańcach Polski, na świat przychodzi Bruno Schulz, najmłodsze dziecko Jakuba Schulza, właściciela sklepu z artykułami tekstylnymi. Nikt wtedy nie przypuszczał, że wiele lat później zostanie wybitnym pisarzem, którego talent i niezwykłą prozę odkryje i wytrwale będzie promować sama Zofia Nałkowska. Autora "Sklepów cynamonowych" i "Sanatorium pod Klepsydrą" Nałkowska poznała w 1933 r. Schulz, dzięki rzeźbiarce Magdalenie Gross, dotarł z rękopisem "Sklepów cynamonowych" do pisarki, która zachwycona prozą uruchomiła swoje kontakty i doprowadziła do opublikowania książki w wydawnictwie "Rój". Bruno Schulz bywał u Nałkowskiej w jej warszawskim mieszkaniu, był też w sierpniu 1933 r. w "Domu nad Łąkami", którą to wizytę pisarka tak zapamiętała: "Moja wierność nie dotyczy już Mirosława Krleży, tylko Brunona Schulza. Widziałam go w sierpniu przez dwa dni w Warszawie i tu na Górkach. Jestem otoczona jego listami, z których czerpię wiele zgody na siebie. A jego grafiki."

W 1941 r. Bruno Schulz wraz z rodziną został przesiedlony do getta, gdzie zajmował się wykonywaniem malowideł ściennych w dziecięcym pokoju w domu gestapowca Feliksa Landaua. Jego warszawscy przyjaciele, m.in Zofia Nałkowska i Jarosław Iwaszkiewicz, zorganizowali dla niego fałszywe, "aryjskie" dokumenty i przygotowali ucieczkę z Drohobycza, która niestety się nie powiodła. 19 listopada 1942 r., w wyniku "dzikiej akcji" miejscowego Gestapo, Bruno Schulz ponósł śmierć.

Wielka dama polskiej literatury

Dla Zofii Nałkowskiej zawsze najważniejszy był człowiek. Nie miały dla niej znaczenia pochodzenie społeczne, status materialny czy światopogląd. Liczyły się talent, inteligencja, wewnętrzna uczciwość, w tym według pisarki mogła się realizować istotna wartość człowieka jako twórcy. Dlatego potrafiła dostrzec talent zarówno w Choromańskim, w Schulzu, jak i w Łaszowskim, którego poglądy były jej całkowicie obce.

Nałkowska była wielką damą polskiego życia literackiego w międzywojennej Polsce, nie zajmowały jej uprzedzenia, animozje, ludzkie małostki, bo jak wspomina Witold Gombrowicz: "inteligencja i kultura tej wybitnej kobiety odbijała się na poziomie rozmowy i zwycięsko dawała sobie radę z nader różnorodnymi elementami, które w tych pogadankach brały udział".

Przy pisaniu artykułu korzystałam z następujacych źródeł:

Rzepecki Piotr, Przypomnienie pisarza. Wiadomości Kulturalne 1997 nr 43; Kazimierczyk Barbara, Prozaik, eseista, miłośnik astrologii. Wiadomości Kulturalne 1997 nr 20; Kubacz Marzena, Goście Nałkowskich. Głos Powiatu 2000 nr 7 ? 8; Nałkowska Zofia, Dzienniki 1930 ? 1939. Warszawa 1988, s. 360, 388; Gombrowicz Witold, Wspomnienia polskie. Warszawa 1990, s. 100-103

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack